Dziewczynka przyszła na świat w domu w czwartek. Wkrótce po porodzie babka dziecka wezwała pogotowie. Noworodek miał umrzeć zaraz po porodzie.
Na początku wszystko wyglądało na to, że to był zgon naturalny, ale lekarz, który potwierdził śmierć dziecka zaniepokoił się obrażeniami głowy u dziewczynki.
Wezwał więc policję. Matka noworodka tłumaczyła, że dziecko upadło na podłogę w trakcie porodu. Prokurator zarządził sekcję zwłok zmarłej dziewczynki.
Została przeprowadzona w piątek rano. - Wykazała, że obrażenia na ciele dziecka nie powstały w sposób naturalny, jak np. w wyniku upadku. W czasie sekcji stwierdzono, że obrażenia powstały na skutek udziału osób trzecich – powiedział tvn24 Maciej Więckowski, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie.
Matka dziecka zaraz po porodzie trafiła do szpitala. Później zatrzymała ją policja i osadziła w areszcie.
Jeszcze w piątek wieczorem kobieta usłyszała zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. - Kobieta przyznała się do winy i wyjaśniła, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia - mówi prokurator Więckowski. Szczegółów zbrodni jednak nie zdradza.
Dziś prokuratura sprawdzi ślady w domu kobiety. Dopiero po tych czynnościach, śledczy zdecydują czy wystąpią jeszcze dziś do sądu o areszt dla podejrzanej kobiety. Matka dziewczynki ma jeszcze czworo starszych dzieci.