- Para była dobrze zorganizowana. Korzystała z tego, że zaaferowani awarią wodociągową mieszkańcy wpuszczali ich do środka i nie zamykali drzwi – opowiada Katarzyna Cisło, z małopolskiej policji.
Ostatni przypadek działania oszustów funkcjonariusze zanotowali na krakowskim Ugorku. Tam do mieszkania małżeństwa 70-latków zapukał mężczyzna ubrany w strój roboczy.
– Jestem hydraulikiem. Piętro wyżej doszło do awarii wodociągowej. Muszę sprawdzić czy u państwa wszystko jest w porządku – powiedział.
Małżeństwo wpuściło mężczyznę do środka. Ten poszedł do łazienki, gdzie sprawdzał wannę i zlew. Odkręcał też zawory z wodą. – Mężczyźnie towarzyszyło jedno z małżonków, drugie wróciło do swoich spraw - opowiada policjantka.
- Starsi ludzie zaaferowani awarią nie zamknęli drzwi do mieszkania, a to wykorzystali oszuści – opowiada Katarzyna Cisło. Do mieszkania weszła wspólniczka fałszywego hydraulika. Ukradła biżuterię oraz pieniądze o łącznej wartości 16 tys. zł.
Dopiero gdy hydraulik wyszedł z mieszkania, małżonkowie odkryli kradzież i wezwali policję. Funkcjonariusze szybko ustalili kto może stać za tą kradzieżą, bo podobnych przypadków mieli więcej.
Trop prowadził do 20-letniego Ireneusza M. oraz 20-letniej Moniki T. Para zdążyła wyjechać z Krakowa. Dopiero po ich powrocie, kilka dni temu policja zatrzymała oboje.
– Już usłyszeli zarzuty kradzieży. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące – mówi Katarzyna Cisło. Ani skradzionych pieniędzy, ani biżuterii policji nie udało się odzyskać.
Pierścionki, łańcuszki i kolczyki para sprzedała w lombardzie, a pieniądze wydała na życie. Okazało się, że w ostatnich miesiącach młodzi ludzie dopuścili się kilkunastu takich kradzieży, a policja sprawdza czy nie ma nowych takich przypadków.
Jak się zabezpieczyć przed taką kradzieżą? - Apelujemy o ostrożność i zdrowy rozsądek w kontaktach z nieznajomymi. Wyobraźnia oszustów nie zna granic, a wykorzystują oni najczęściej zaufanie, chęć pomocy, litość i "dobre serce" ludzi – ostrzegają policjanci.
Przypominają, że jedną z metod oszustów jest metoda „na hydraulika", ale również „metoda na litość". – Wszystkie opowiadane przez oszustów historie to najczęściej twór ich wyobraźni, który nie ma pokrycia z rzeczywistością – przestrzegają policjanci.
Proszą by pod żadnym pozorem nie dawać żadnych pieniędzy osobom, których nie znamy. Nie wolno ich też wpuszczać do mieszkań.