Były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego znany jako agent Tomek i Tomasz Małecki (naprawdę nazywa się Kaczmarek) ma dość bezczynności.

Kiedy w ubiegłym roku media wydrukowały jego zdjęcia, został odsunięty od zadań, jakie wykonywał jako funkcjonariusz działający pod przykryciem.

Przez nowego szefa CBA Pawła Wojtunika został skierowany do pracy za biurkiem.

– Po kilkunastu latach realizacji najbardziej niebezpiecznych zadań, rozbijania gangów złodziei samochodów, handlarzy bronią i narkotykami oraz pracy w CBA miałem nadzieję, że ktoś zechce wykorzystać moje doświadczenie, choćby przy szkoleniu innych funkcjonariuszy – opowiada. – Stało się inaczej. Nie jestem typem urzędnika, więc postanowiłem odejść. CBA nie jest dziś już tą samą służbą, jaką stworzył Mariusz Kamiński.

Takich funkcjonariuszy jest więcej. Kiedy po wybuchu afery hazardowej Donald Tusk odwołał Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA, ze służby odeszli jego najbliżsi współpracownicy, ale też spora liczba pracowników działających operacyjnie.

Agent Tomek razem z dwoma byłymi funkcjonariuszami postanowił założyć wywiadownię gospodarczą – Tomasz Kaczmarek i Partnerzy. Właśnie złożyli wniosek do sądu o rejestrację firmy. – Moi wspólnicy to funkcjonariusze z olbrzymim doświadczeniem, jeśli chodzi o rozpracowywanie przestępczości gospodarczej i korupcyjnej. Podobnie jak ja nie mają ochoty wieść żywotu emeryta – mówi „Rz” Kaczmarek.

Jest przekonany, że śledztwo, które toczy się w sprawie ujawnienia tajemnic w książce „Agent Tomek – spowiedź”, skończy się umorzeniem. – Prawnicy i dziennikarze, którzy sugerują, że mogłem ujawnić tajemnice, chyba nie czytali tej książki. Twierdzą, że jestem jej autorem, a napisał ja Piotr Krysiak. W wywiadzie, jakiego mu udzieliłem, a który znalazł się w książce, nie ma żadnych tajemnic – zaznacza.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=c.gmyz@rp.pl]c.gmyz@rp.pl[/mail][/i]