Podczas konferencji, na której razem z komendantem głównym policji Markiem Działoszyńskim podsumowywał pracę służb podczas wizyty Baracka Obamy w Polsce, Sienkiewicz nie odniósł się do sprawy. Podkreślał jedynie znakomite przygotowanie podległych mu jednostek, sprawne przeprowadzenie operacji oraz skuteczne działanie w przypadku
incydentów
. Jego zdaniem, podczas wizyty prezydenta USA miały miejsce tylko dwa takie wydarzenia: próba zdalnego rozwinięcia baneru "Greenpeace" na Placu Zamkowym oraz podejrzenie obecności groźnej terrorystki w Polsce.
Tym samym minister uznał, że fakt nakrycia trzech naczelników policji, którzy na komendzie spożywali alkohol, nie był wart odnotowania. Takie wnioski można również wyciągnąć z jego słów, które padły dziś na antenie RMF FM.
Na zarzut dziennikarza, że były przypadki, w których "trochę kulały służby", stanowczo odpowiedział, że nigdzie. Dopytywany o pijących policjantów jedynie zbagatelizował sprawę. - Osiem i pół tysiąca funkcjonariuszy. Mówi pan o jakimś incydencie, gdzie toczy się postępowanie. Nie znam szczegółów - odparł prowadzącemu program.
Minister nie chciał też przyznać, że postępowanie pijących funkcjonariuszy było dla niego krępujące. - Krępujące jest robienie z tego wydarzenia na miarę wizyty Obamy - stwierdził jedynie. - My sobie zawsze znajdziemy w Polsce powód do wstydu, powód do tego, że coś co wyszło fajnie można zohydzić i zawsze znajdziemy sobie powód, żeby poczuć się gorzej mimo, że to była fajna impreza - dodał.
Zapowiedział także, że nie będzie osobiście ingerował w tę sprawę. - To nie jest moja sprawa, to jest sprawa postępowania dyscyplinarnego, które toczy się wewnątrz korpusu - zakończył Sienkiewicz.
Jak pisała "Rz", trzech naczelników ze stołecznej policji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo VIP-ów podczas obchodów 25-lecia wolności przyłapano na piciu w komendzie. Byli to szef wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, jego zastępca oraz naczelnik wydziału kryminalnego. Według informacji „Rz" szef wydziału terroru kryminalnego miał 1,7 promila, a jego zastępca 0,2 promila. Naczelnik wydziału kryminalnego nie zgodził się na badanie alkomatem. Skandal wybuchł 3 czerwca późnym wieczorem. – Podjęta została natychmiastowa decyzja o odwołaniu wymienionych funkcjonariuszy z zajmowanych stanowisk oraz wszczęciu postępowań dyscyplinarnych - potwierdzał "Rz" rzecznik warszawskiej policji Mariusz Mrozek.