Potwierdzam, że szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch powołał specjalną komisję do zbadania odwoławczego wniosku pilotów jaka-40 – mówi „Rz” płk Andrzej Wiatrowski, rzecznik prasowy szefa Sztabu Generalnego.

10 kwietnia 2010 r., tuż przed katastrofą rządowego tupolewa, na smoleńskim lotnisku Siewiernyj wylądował jak-40 z dziennikarzami, którzy mieli relacjonować wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.

W czasie lądowania jaka-40 pogoda na lotnisku Siewiernym była fatalna. Mgła ograniczała widoczność do 500 metrów, czyli poniżej minimum niezbędnego do wykonania tego manewru.

Od maja ubiegłego roku specjalna komisja w Siłach Powietrznych badała, czy załoga tego samolotu złamała procedury.

Miesiąc później kontrolerzy uznali, że lotnicy błędu nie popełnili.

– Pilot nie złamał według komisji żadnych minimów – odpowiedział 10 czerwca 2010 r. na pytania „Rzeczpospolitej” ppłk Robert Kupracz, rzecznik Sił Powietrznych.

Jednak po ponad siedmiu miesiącach pracy komisji ten sam rzecznik stwierdził w rozmowie z PAP: – Piloci złamali regulamin lotniczy, schodząc niżej niż minimalna wysokość określona dla lotniska w Smoleńsku.

Teraz sprawą zajmie się komisja Sztabu Generalnego, bo, jak podało w piątek radio TOK FM, właśnie tam piloci jaka-40 się odwołali.

Na razie wojsko zawiesiło postępowanie dyscyplinarne wobec lotników. Jednak według pułkownika Wiatrowskiego postępowanie to może być wznowione, gdy tylko komisja w Sztabie Generalnym zakończy prace.