Telewizja TVN24 podała dziś, że policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o podłożenie bomby w jednym z wrocławskich autobusów. Stacja podawała, że trwają czynności związane z zatrzymaniem.
Jednak Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji zaprzeczył w rozmowie z "Rzeczpospolitą", by bomber z Wrocławia został zatrzymany.
RMF FM podało z kolei, że nie można wykluczyć kolejnego ataku mężczyzny poszukiwanego po podłożeniu bomby. Taką informację RMF FM miało uzyskać od komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka.
Z kolei "Gazeta Wrocławska" informuje o telefonie, jaki pod numer 112 został wykonany w czwartek rano. Szantażysta zażądał 30 kilogramów złota, grożąc że w przeciwnym razie we Wrocławiu będą wybuchały bomby. Policja nie łączyła telefonu z wybuchem bomby we wrocławskim autobusie. Jednak szantażysta wciąż jest na wolności, a jedną z hipotez w śledztwie dotyczącym bomby jest to, że wybuch miał związek z tajemniczym telefonem.
Podejrzany pakunek zauważył w czwartek po południu jeden z pasażerów autobusu linii 145. Mężczyzna zawiadomił kierowcę, który zatrzymał autobus przy przystanku i wyniósł paczkę na chodnik.
Ładunek wybuchowy eksplodował w okolicach Dworca Głównego przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Jedna osoba została lekko ranna.
Po zdarzeniu policja wytypowała osobę podejrzaną o podłożenie bomby we wrocławskim autobusie. Rysopis mężczyzny trafił do mediów.
Zatrzymanie sprawcy czwartkowego wybuchu na przystanku we Wrocławiu jest sprawą o najwyższym priorytecie – powiedział komendant główny policji Jarosław Szymczyk. - Policja pracuje bardzo intensywnie, analizując wiele sygnałów, śladów i materiałów – dodał nadinspektor.