Na prowincję wracają posterunki, które w ostatnich latach zostały zlikwidowane.
– Dotąd udało się odtworzyć 25 tych najmniejszych jednostek policji, czyli jedną czwartą spośród przewidzianych do reaktywacji. Do końca roku ten stan powiększy się do blisko 40 – mówi „Rzeczpospolitej" Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji (KGP).
W ostatnich latach w kraju zniknęło 418 posterunków, które poprzedni rząd uznał za nieefektywne i zbyt drogie w utrzymaniu. Policja miała działać szybciej wzywana przez telefon, co jednak nie zawsze się sprawdzało. Mieszkańcy tracili poczucie bezpieczeństwa, w niektórych miejscach wzrosła liczba przestępstw. O powrót posterunków najbardziej zabiegali mieszkańcy i samorządowcy województw: podlaskiego, mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego i świętokrzyskiego. Niektórzy już się doczekali.
Sześć posterunków wróciło na Mazowsze, w tym w miejscowości Łyse, znanej z parad palm wielkanocnych. Policja wróciła również m.in. do Leszna i Kampinosu pod Warszawą oraz do Bakałarzewa na Podlasiu – w tych miejscowościach mieszkańcy szczególnie gorąco protestowali wcześniej przeciwko likwidacji jednostek.
Posterunki są czynne zwykle od rana do wieczora (od 8 do 20–21), choć niektóre pracują w systemie trzyzmianowym. Obsada liczy pięciu, sześciu policjantów.