Minister finansów ma ponownie rozpatrzyć wnioski „Solidarności" o udostępnienie liczby i skanów kart drogowych pojazdów służbowych, którymi jeździł w 2013 r. ówczesny wiceminister, nagrany w aferze podsłuchowej.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje odmawiające udostępnienia takich danych, a Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną ministra finansów na ten wyrok (I OSK 863/14).
Służbowymi podróżami podsekretarza stanu zainteresowała się Rada Sekcji Krajowej NSZZ „Solidarność" Pracowników Skarbowych. Wiceminister, pełniący wówczas aż sześć ważnych funkcji, miał opinię jednego z najpotężniejszych urzędników w kraju.
– Chodziły słuchy o kilkudniowych naradach w luksusowych hotelach i ośrodkach wypoczynkowych, więc chcieliśmy sprawdzić, na ile odpowiadają prawdzie, i czy uczestniczył w nich również wiceminister – mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Sekcji Krajowej „S" Pracowników Skarbowych. – Doprowadziliśmy do jawności wielu spraw, które publikujemy na stronie internetowej Skarbowcy.pl, ujawnimy także te informacje.
Związkowcy chcieli poznać liczbę podróży służbowych i nazwy miejscowości, do których podsekretarz stanu podróżował w pierwszej połowie 2013 r. Zażądali również podania liczby kart drogowych pojazdów służbowych, którymi jeździł urzędnik, oraz ich skanów. Minister finansów udzielił odpowiedzi tylko na część pytań. Ostatnie dwa potraktował jako informację przetworzoną, która wymaga przetworzenia danych i wykazania szczególnego interesu publicznego. Minister uznał, że „S" go nie wykazała.