Reklama
Rozwiń
Reklama

Dokąd jeździł służbowo urzędnik

W wyniku orzeczeń sądów w Ministerstwie Finansów mogą wyjść na jaw sprawy z przeszłości.

Aktualizacja: 09.03.2015 07:28 Publikacja: 06.03.2015 17:55

Dokąd jeździł służbowo urzędnik

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Minister finansów ma ponownie rozpatrzyć wnioski „Solidarności" o udostępnienie liczby i skanów kart drogowych pojazdów służbowych, którymi jeździł w 2013 r. ówczesny wiceminister, nagrany w aferze podsłuchowej.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje odmawiające udostępnienia takich danych, a Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną ministra finansów na ten wyrok (I OSK 863/14).

Służbowymi podróżami podsekretarza stanu zainteresowała się Rada Sekcji Krajowej NSZZ „Solidarność" Pracowników Skarbowych. Wiceminister, pełniący wówczas aż sześć ważnych funkcji, miał opinię jednego z najpotężniejszych urzędników w kraju.

– Chodziły słuchy o kilkudniowych naradach w luksusowych hotelach i ośrodkach wypoczynkowych, więc chcieliśmy sprawdzić, na ile odpowiadają prawdzie, i czy uczestniczył w nich również wiceminister – mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Sekcji Krajowej „S" Pracowników Skarbowych. – Doprowadziliśmy do jawności wielu spraw, które publikujemy na stronie internetowej Skarbowcy.pl, ujawnimy także te informacje.

Związkowcy chcieli poznać liczbę podróży służbowych i nazwy miejscowości, do których podsekretarz stanu podróżował w pierwszej połowie 2013 r. Zażądali również podania liczby kart drogowych pojazdów służbowych, którymi jeździł urzędnik, oraz ich skanów. Minister finansów udzielił odpowiedzi tylko na część pytań. Ostatnie dwa potraktował jako informację przetworzoną, która wymaga przetworzenia danych i wykazania szczególnego interesu publicznego. Minister uznał, że „S" go nie wykazała.

Reklama
Reklama

Żądane dane nie są informacjami przetworzonymi, a takie wyjaśnienie ukrywa faktyczny powód odmowy – zarzucili związkowcy w skardze do WSA w Warszawie. – Nie przedstawiono też żadnego dowodu, że udostępnienie informacji nie będzie służyło interesowi publicznemu.

WSA uznał, że wspomniane dane są informacją publiczną. Minister nie wykazał także, że dane o liczbie kart drogowych pojazdów służbowych oraz ich skany wymagają zaangażowania dodatkowych sił i środków. Dlatego sąd uchylił odmowne decyzje.

Minister finansów zaskarżył ten wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W ministerstwie jest 28 samochodów służbowych, a karty drogowe są wyłącznie w wersji papierowej. Cztery karty dla każdego pojazdu to łącznie 112 kart, z których każda ma 70 wpisów. Samochody służbowe mogły być też wykorzystywane do wyjazdów innych pracowników. Dlatego żądane informacje zostały uznane za przetworzone – dowodził minister w skargach kasacyjnych.

Sąd kasacyjny wszystkie oddalił. Sędzia NSA Małgorzata Jaśkowska powiedziała, że z decyzji ministra finansów nie wynika, dlaczego podanie ilości wyjazdów służbowych i skanów kart drogowych miało wymagać dodatkowych sił i środków.

Tomasz Ludwiński uważa, że po odejściu wiceministra pod koniec 2013 r. i po rozdziale kontroli skarbowej i izb skarbowych, atmosfera w resorcie się poprawiła. Związkowcy będą jednak nadal domagać się ujawnienia wielu spraw, także tych z przeszłości.

Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Zawody prawnicze
Komornik przemówi ludzkim głosem. „Trzeciodłużnik” przestanie straszyć
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama