Przedsiębiorstwa zbierające lub przetwarzające odpady, które przed końcem 2026 r. nie uzyskają nowego zezwolenia, będą musiały zakończyć działalność. Tak wynika z odpowiedzi wiceminister klimatu i środowiska Anity Sowińskiej na interpelację posłanki Gabrieli Lenartowicz. Resort nie zamierza rzucać im koła ratunkowego, analogicznego do tego z końca 2025 r.
Chodzi o tzw. decyzje administracyjne dotyczące gospodarki odpadami. W 2018 r. wprowadzono nowe, bardziej restrykcyjne przepisy, które zobowiązały podmioty działające w branży odpadowej do zawnioskowania o nowe zezwolenie. Teoretycznie „stare” decyzje miały wygasnąć wraz z końcem 2025 r. Na skutek apeli branży w ub.r. uchwalono nowelizację przepisów, która wydłużyła ten termin do 31 grudnia 2026 r. Grożono wówczas, że w przeciwnym wypadku kluczowe podmioty zajmujące się odbiorem odpadów będą musiały zawiesić działalność, a system gospodarki komunalnej czeka paraliż.
Dodatkowy rok to za mało
Okazuje się jednak, że dodatkowy rok nie wystarczył na zażegnanie tego problemu. Niektóre przedsiębiorstwa odpadowe wciąż oczekują na rozpatrzenie wniosku o wydanie nowej decyzji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) nie planuje jednak po raz kolejny wydłużać okresu przejściowego.
Czytaj więcej
Samorządy nie zapłacą za przekroczenie limitów składowania odpadów. To efekt zmian, które w projekcie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i p...
Resort prowadzi co prawda prace nad projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu usprawnienia działań Inspekcji Ochrony Środowiska (nr z wykazu: UDER81), do którego na etapie konsultacji „dodano rozwiązanie (jako stały mechanizm) utrzymania ważności dotychczasowych zezwoleń na gospodarowanie odpadami do czasu wydania nowego zezwolenia. Jednocześnie rozwiązanie to dotyczyłoby wyłącznie podmiotów posiadających dostosowane zezwolenia, tj. zezwolenia spełniające wymagania wynikające z obowiązujących przepisów prawa (wprowadzonych w 2018 r.)” – wskazuje wiceminister w odpowiedzi na interpelację. To zaś nie rozwiązuje problemu tych firm, które wciąż dysponują jedynie „starym” zezwoleniem.
– Procedowany projekt ustawy przewiduje mechanizm zachowywania terminu obowiązywania decyzji odpadowych do czasu uzyskania kolejnych, ale tylko w odniesieniu do tych zezwoleń, które zostały już dostosowane do reformy z 2018 r. Projekt noweli nie dotyczy aktualnie prowadzonych postępowań dostosowawczych. Podmioty, które do końca tego roku nie uzyskają decyzji, w tym spełniających wymogi z 2018 r., utracą zezwolenia 31 grudnia. W rezultacie będą musiały zakończyć prowadzoną działalność. Prowadzenie takiej działalności bez decyzji to bowiem naruszenie prawa, skutkujące m.in. wysokimi karami administracyjnymi – mówi Joanna Kostrzewska, radca prawny i partner zarządzająca w kancelarii Ziemski&Partners.
Resort nie jest w stanie wskazać, jak wielu podmiotów znalazło się w tej sytuacji. „Odnosząc się do postępowań administracyjnych o wydanie decyzji dostosowawczych informuję, że z pozyskanych danych, według stanu na 31 grudnia 2025 r., około 92 proc. (9 808) postępowań administracyjnych zostało zakończonych pozytywnym lub negatywnym rozpatrzeniem. Z kolei w zakresie postępowań administracyjnych o wydanie nowych (kolejnych) decyzji administracyjnych dotyczących gospodarki odpadami informuję, że przekazane przez organy administracji dane są w trakcie weryfikacji” – pisze Anita Sowińska.
– Dane liczbowe resortu klimatu być może nie są alarmujące, bo mówią o kilku procentach przedsiębiorców, którzy nie uzyskali zezwolenia. Istotne jest jednak to, jakiego rodzaju podmioty kryją się w tym ułamku spraw jeszcze niezakończonych. Prowadzę sprawy zezwoleń kluczowych dla swoich regionów podmiotów, które wciąż oczekują na zezwolenie i wobec których wciąż nie przeprowadzono kontroli poprzedzających decyzję. Jeśli tego typu przedsiębiorstwa nie uzyskają zezwolenia, to funkcjonowanie lokalnych systemów odbioru odpadów może być poważnie zagrożone – komentuje mec. Kostrzewska.
Kary za działanie bez zezwolenia
Z odpowiedzi na interpelację wynika również, że resort nie przeprowadził analizy skutków gospodarczych i środowiskowych ewentualnego wygaśnięcia znacznej liczby decyzji administracyjnych z końcem 2026 r. Zamiast tego w lipcu wiceminister Sowińska zwróciła się do „marszałków województw z prośbą o zweryfikowanie ryzyka zaburzenia funkcjonowania systemu gospodarki odpadami na terenie województw w przypadku, gdy z dniem 1 stycznia 2027 r. niektóre podmioty zaprzestaną prowadzenia działalności ze względu na nieuzyskanie nowej decyzji administracyjnej”.
„Zasugerowałam marszałkom, że zasadne byłoby także, aby podczas prowadzonej weryfikacji uwzględnić udział mocy przerobowych poszczególnych instalacji na terenie województwa w systemie gospodarowania odpadami, m.in. instalacji komunalnych czy instalacji do przetwarzania odpadów niebezpiecznych (w szczególności spalarni odpadów niebezpiecznych, w tym odpadów medycznych i weterynaryjnych) oraz jak ich ewentualny brak w systemie może wpłynąć na niewykonanie ustawowych obowiązków takich jak wymagany poziom przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych” – relacjonuje Sowińska.
Czytaj więcej
Dane za pierwsze półrocze pokazują, że system kaucyjny odebrał gminom nawet połowę dochodów z plastiku i aluminium. Samorządowcy alarmują, że jeśli...
Resort zalecił również samorządowcom przyjrzenie się tym podmiotom, które mogą chcieć działać bez zezwolenia. Wiceminister Anita Sowińska wskazała marszałkom województw, że „zasadne jest, aby poddać analizie potencjalne ryzyko wystąpienia nielegalnego postępowania z odpadami, bowiem w momencie, gdy podmioty nie uzyskają nowych decyzji będą musiały zakończyć działalność”.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy Piotra Szewczyka, prezesa zarządu Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK).
– Procedury uzyskania decyzji albo jej aktualizacji to jest droga przez mękę. Przeważnie trwa to 3 lata, a niekiedy nawet 5 lat. Przewlekłość wynika ze zbyt rozbudowanej struktury tej decyzji i zbyt szczegółowych wymagań. Wymaga się od nas szczegółowego opisu mocy maszyn i używanych technologii. Uważam, że tego typu wymagania powinny zostać zlikwidowane. Zniknąłby wówczas grzech pierworodny stojący za tą przewlekłością. Dodatkowym problemem są częste zmiany kadrowe w urzędach marszałkowskich. Nowi pracownicy potrzebują miesięcy na zrozumienie specyfiki stojącej za wydaniem decyzji na przetwarzanie odpadów. To zaś wydłuża proces. Od dawna apelujemy do resortu o uproszczenia w tym zakresie. Bez skutku – mówi Szewczyk.
tyle może wynieść maksymalna kara nałożona na firmę, która odbiera albo przetwarza odpady bez wymaganego zezwolenia
Być może rozwiązanie tego problemu przyniesie procedowana nowelizacja. Sowińska zauważa, że projekt ustawy UDER81 „zawiera przede wszystkim rozwiązania mające na celu skrócenie czasu prowadzonego postępowania administracyjnego. Zmiana ta dotyczy uszczegółowienia przepisów art. 41a ustawy o odpadach odnoszących się do kontroli przeprowadzanych przez WIOŚ przed wydaniem decyzji administracyjnej dotyczącej gospodarki odpadami (m.in. określenie terminu na przeprowadzenie ww. kontroli oraz wydania postanowienia w sprawie spełnienia wymagań określonych w przepisach ochrony środowiska)”.
Do uchwalenia nowelizacji jednak jeszcze długa droga. „Obecnie trwają prace nad wprowadzeniem do projektu ustawy UDER81 zmian, które są wynikiem uwag zgłoszonych podczas konsultacji społecznych. Po zakończeniu tego etapu projekt ustawy będzie skierowany do ponownych uzgodnień międzyresortowych” – czytamy w odpowiedzi udzielonej przez Anitę Sowińską na interpelację Gabrieli Lenartowicz.