Krystian Markiewicz na antenie TVN24 jak ocenia trwającą procedurę wyborów nowych członków KRS, powiedział, że jest "zasmucony".
- To jest w zasadzie koniec Krajowej Rady Sądownictwa, bo to jest organ, który zgodnie z Konstytucją ma stać na straży niezależności sądów, wolnych sądów. Ma to być organ, w którym zasiadają sędziowie wybierani przez sędziów, reprezentujących wszystkie sądy i wszystkich sędziów. Teraz będziemy mieć organ, gdzie zasiadają co prawda sędziowie, ale wybierani przez polityków - powiedział Markiewicz.
Jak dodał, budujące jest to, że na 10 tysięcy sędziów jedynie osiemnastu "zdecydowało się zrobić swoisty skok na KRS".
- To pokazuje, że jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to te 30 lat wolnej Polski rzeczywiście dało dużo dobrego. Tym jestem zbudowany i to jest moja wiara w przyszłość, niezależnie od tego jakie ustawy zostaną uchwalone, jakie kroki zostaną poczynione wobec sędziów, którzy będą orzekali zgodnie z własnym sumieniem i z prawem - powiedział prezes Iustitii.
Markiewicz skrytykował utajnienie nazwisk na listach poparcia dla kandydatów do nowej KRS. Przypomniał, że gdy prezydent Andrzej Duda przedstawiał projekt ustawy o KRS, to zapewniał, że przy wyborach ma dominować zasada transparentności.
- Tymczasem mamy utajnione listy, nie wiadomo kto na kogo głosował. Dzisiaj dowiedzieliśmy się od jednego z kandydatów, że popierał innych współkandydatów, ale dokładnie nie wie kogo popierał. Jeżeli chodzi o dorobek tych sędziów - trudno mi się na ten temat wypowiadać - ale nie jest to taki dorobek, mówiąc kolokwialnie, który rzuca na kolana. To nie są sędziowie, którzy cieszą się wielkim autorytetem w środowisku sędziowskim - mówił Markiewicz.
Zwrócił też uwagę, że po raz pierwszy w historii w KRS nie będą reprezentowani sędziowie Sądu Najwyższego, choć w konstytucji wyraźnie jest napisane, że sędziowie w KRS mają reprezentować wszystkie sądy.