Chodzi o program TVP "Kasta", który - jak przekonują autorzy - ma pokazywać patologie w sądownictwie. Jak podaje portal Onet.pl, kontrowersje wzbudziła wśród reporterów historia z Choszczna. W 2015 r. Rafał T. i sześć innych osób usłyszało wyroki m.in. za zastraszanie i wymuszenia rozbójnicze. Ofiary przed sądem zeznawały, że musiały kopać własny grób, były bite, straszono śmiercią ich oraz rodziny. Jeden z pokrzywdzonych mówił wprost, że musiał oskarżonym płacić comiesięczny haracz. Sąd w Choszcznie Rafała T. skazał na trzy lata więzienia, ale później Okręgowy karę podniósł.

"Chciał odzyskać pożyczone niegdyś pieniądze, a trafił do więzienia za rzekome zastraszanie w celu odzyskania większej kwoty – to historia" - tak odcinek opisuje na swojej stronie TVP Info. W programie poruszono także kwestie sędzi, która prowadziła proces. Na ekranie mogliśmy zobaczyć fragment oświadczenia, które miała złożyć sędzia Jolanta Rusiecka (obecnie w stanie spoczynku).

W przedstawionym przez "Kastę" fragmencie czytamy m.in., że sędzia prosi o wyłączenie jej z rozprawy z powodu znajomości z jednym z pokrzywdzonych, co mogłoby wpłynąć na jej bezstronność. "Sędzia" pisze też, że zna się ze Zbigniewem J. ze szkolnej ławy, spotyka się z nim towarzysko. Pod powiększonym fragmentem autorzy "Kasty" umieścili podpis sędzi Ruseckiej.

W czwartek prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie nie zostawił suchej nitki na autorach programu, mówiąc wprost o fałszerstwie. - Łatwo udowodnić, że autorzy programu świadomie sfałszowali dokument - mówił na specjalnym briefingu sędzia Maciej Strączyński pokazując zdjęcia ekranu i oryginały pism. - Wystarczy przybliżyć obraz, by zobaczyć pod spodem właściwe pismo. Jest napisane w formie męskiej. Co więcej, tuż pod paskiem informacyjnym, który akurat informuje o pikiecie poparcia dla reformy sądownictwa, widać nazwisko - Ciecierski - wyjaśniał.

Jego zdaniem w programie nie mogło dojść do pomyłki. - Widać, że nie zostało pokazane całe oryginalne pismo, a jego fragment. Zmieniona została forma z męskiej na żeńską. Moim zdaniem zrobiono to po to, by uderzyć w sędziów - stwierdził i dodał, że naruszone zostały nie tylko dobra osobiste sędzi Rusieckiej, ale także dobre imię Sądu Okręgowego w Szczecinie.

- Dlatego rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie wysłał pismo do TVP z żądaniem sprostowania. Ze względu jednak na tak dużą manipulację obawiam się, że może ono nie zostać zamieszczone. Dlatego zaprosiłem inne media, by pokazać, jak wygląda rzeczywistość - powiedział.