W związku z tym głowa państwa nie odpowie na wnioski stron sporu. Z relacji współpracowników prezydenta ma wynikać, że zaangażowanie się w spór mogłoby zaszkodzić kampanii wyborczej Dudy.

Przypomnijmy, że sędzia Kamil Zaradkiewicz, pełniący funkcję I prezesa Sądu Najwyższego oświadczył, że z uwagi na wątpliwości w zakresie wykładni przepisów Regulaminu Sądu Najwyższego o wyborze kandydatów na Pierwszego Prezesa SN, zamierza niezwłocznie zwrócić się do prezydenta Andrzeja Dudy o zmianę regulaminu Sądu Najwyższego. Jednocześnie odroczył Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego.

Czytaj także: Wybory w Sądzie Najwyższym - Zaradkiewicz: będzie wniosek o zmianę regulaminu SN

- Moja decyzja wynika z odpowiedzialności oraz konieczności zapewnienia prawidłowego wyboru kandydatów przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. W dotychczasowym procedowaniu ujawniły się rozbieżne interpretacje obowiązujących przepisów, a także stanowiska, co do ich stosowania. To zaś prowadzi do pogłębiania sporów i może skutkować kwestionowaniem prawidłowej realizacji poszczególnych czynności dokonywanych w trakcie Zgromadzenia Ogólnego, w tym w szczególności przedstawienia prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN - komentował swoją decyzję Zaradkiewicz.

- Mając świadomość głębokich podziałów między sędziami, wyrażam nadzieję, że podjęcie przeze mnie starań o usunięcie powyższych wątpliwości i rozbieżności pozwoli na uniknięcie utrwalania tych różnic - dodał.

Z kolei przeciwnicy tymczasowego I prezesa SN zaapelowali o odwołanie Zaradkiewicza i zmianę na kogoś innego. Ponad 30 sędziów Sądu Najwyższego podpisało się pod wnioskiem.

Wyboru pierwszego prezesa SN dokonuje prezydent, wskazując kogoś z piątki sędziów wybranych uchwałą przez Zgromadzenie Ogólne. Musi ono mieć porządek obrad, a głosy liczy komisja skrutacyjna, której jeszcze nie wybrano. Powołana już komisja skrutacyjna ma liczyć głosy co do wyboru członków właściwej komisji skrutacyjnej, dokonywanego spośród sędziów wszystkich izb SN.