Manowska przegrała w sądzie. Prezes SN nie dostanie prawie 400 tys. zł

Pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska nie dostanie od państwa blisko 400 tys. zł dodatkowego wynagrodzenia za kierowanie KSSiP. Warszawski sąd okręgowy właśnie oddalił jej pozew w tej sprawie.

Publikacja: 04.07.2024 13:39

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego dr hab. Małgorzata Manowska

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego dr hab. Małgorzata Manowska

Foto: PAP/Radek Pietruszka

- Powództwo jako oczywiście bezzasadne podlegało oddaleniu w całości – stwierdził w czwartek sędzia Mariusz Solka.

W obszernym uzasadnieniu tej decyzji zaznaczył, że pozwani w tym procesie - resort sprawiedliwości i Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury - nie są zobowiązani do wypłaty Manowskiej dodatku funkcyjnego z tytułu sprawowania przez nią funkcji dyrektora KSSiP w czasie delegacji z SN.

Prezes Manowska nie dostanie zaległego dodatkowego wynagrodzenia

Sędzia zauważył też, że przepisy, na które powołała się w pozwie Manowska zawierają jedynie kompetencję powołania dyrektora KSSiP przez ministra, ale nie wskazują, jakie to powołanie wywołuje skutki w sferze podstawy zatrudnienia. Według sądu pozwani nie byli pracodawcami Manowskiej jako dyrektorki tej szkoły.

- Pozwani nie posiadają legitymacji biernej związanej ze stosunkiem służbowym sędziego delegowanego do pełnienia funkcji dyrektora KSSiP – stwierdził sędzia i podkreślił, że pracodawcą sędziego SN jest Sąd Najwyższy i to ten sąd powinien regulować wszystkie dodatki tych sędziów.

Czytaj więcej

Manowska pozwała Bodnara, Sąd Najwyższy i KSSiP. Żąda dużych pieniędzy

Manowska dyrektorką KSSiP. Prezes Gersdorf przeciwko

Sprawa ma początek w 2016 r. Wtedy to Manowska, jeszcze jako sędzia sądu apelacyjnego, została powołana przez Zbigniewa Ziobrę na dyrektorkę Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Funkcję te sprawowała do maja 2020 r. Otrzymywała za to miesięcznie kilkanaście tysięcy zł dodatku funkcyjnego i specjalnego. W październiku 2018 r. Manowska została powołana na sędzię Sądu Najwyższego. Otrzymała wtedy od ministra nową delegację do pełnienia funkcji dyrektorki w KSSiP, już jako sędzia SN.

Sprzeciwiła się temu ówczesna I prezes SN Małgorzata Gersdorf. Według niej, Manowska jako sędzia SN nie mogła pełnić funkcji dyrektora KSSiP i tym samym podlegać służbowo pod ministra sprawiedliwości. Argumentowała wtedy, że taka podległość służbowa sędziego SN wobec polityka, przedstawiciela władzy wykonawczej, jest zakazana.

Co więcej, na wniosek Gerdsorf Kolegium SN zwróciło się do rzecznika dyscyplinarnego SN o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. Ten jednak odmówił uzasadniając swoją decyzję niską szkodliwością społeczną. Stwierdził jednak, że Manowska nie mogła zignorować sprzeciwu I prezes SN.

Zarówno prezes Gersdorf jak i ówczesny prezes Izby Cywilnej twierdzili, że przepisy ustawy o SN nie zezwalają ministrowi sprawiedliwości na delegowanie sędziów tego sądu, zatem sporna delegacja nie wywołała skutków służbowych.

Manowska nie zgadzała się z tym stanowiskiem. Jej zdaniem dyrektorem KSSiP może być zarówno sędzia sądu powszechnego jak i Sądu Najwyższego, a do delegowania sędziego SN stosuje się przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych. W konsekwencji Manowska nadal kierowała krakowską szkołą, nie dostając jednak z SN żadnego dodatkowego wynagrodzenia za pełnienie tej funkcji.

Prezes Manowska pozywa Skarb Państwa

Czytaj więcej

Prezes Manowska o pozwie na 400 tys. zł: Za pracę należy mi się wynagrodzenie

Właśnie o te dodatki postanowiła walczyć w sądzie. Pod koniec 2021 r. wniosła pozew o zapłatę należności, w którym pozwała solidarnie Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Sprawiedliwości i Sąd Najwyższy oraz KSSiP. W związku z m.in. brakami formalnymi pozew ten został uzupełniony i złożony na nowo w listopadzie 2023 r. Manowska domagała się w nim zapłaty 329 tys. zł z odsetkami, czyli niemal 400 tys. zł.

Sąd Najwyższy jako pozwany został jednak wyłączony z postępowania, ten wątek został przekazany do rozpatrzenia do samego Sądu Najwyższego.

Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnął tę sprawę w czwartek i oddalił pozew Manowskiej. Prezes musi też pokryć koszty procesu. Rozstrzygnięcie to jest jednak nieprawomocne. Pełnomocnik Manowskiej nie chciał komentować wyroku.

Sama I prezes SN w rozmowie z „Rzeczpospolitą” w marcu mówiła, że zgodnie z konstytucją za pracę należy się wynagrodzenie. - Jak każdemu obywatelowi za wykonaną pracę należy mi się wynagrodzenie, którego bezprawnie zostałam pozbawiona – przekonywała.

Sygnatura akt: III C 1286/23

- Powództwo jako oczywiście bezzasadne podlegało oddaleniu w całości – stwierdził w czwartek sędzia Mariusz Solka.

W obszernym uzasadnieniu tej decyzji zaznaczył, że pozwani w tym procesie - resort sprawiedliwości i Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury - nie są zobowiązani do wypłaty Manowskiej dodatku funkcyjnego z tytułu sprawowania przez nią funkcji dyrektora KSSiP w czasie delegacji z SN.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Jak kwestionować niezgodne z prawem plany inwestycyjne sąsiada? Odpowiadamy
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Praca, Emerytury i renty
Krem z filtrem, walizka i autoresponder – co o urlopie powinien wiedzieć pracownik
W sądzie i w urzędzie
Jak otrzymać bon energetyczny? Jest wzór wniosku
Nieruchomości
Większe odległości od działki sąsiada. Jakie zmiany się szykują
Administracja
Rzeka zabrała część nieruchomości. Kiedy przysługuje odszkodowanie?