Kamil Zaradkiewicz jest doktorem habilitowanym prawa, od 2018 r. zasiada w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Wcześniej był dyrektorem zespołu orzecznictwa i studiów w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, oraz dyrektorem Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Teraz obejmie funkcję zwolnioną przez Dariusza Pawłyszcze, który prywatnie jest partnerem życiowym szefowej nowej KRS Dagmary Pawełczyk-Woickiej. Od ubiegłego piątku pełniącym obowiązki dyrektora KSSiP był Robert Pelewicz, zastępca dyrektora kierujący Ośrodkiem Aplikacji Sędziowskiej.
W środę, podczas burzliwych obrad neo-KRS, kandydatura Zaradkiewicza została pozytywnie zaopiniowana przez 13 z 25 członków Rady. Krytykowali ją posłowie zasiadający w KRS z ramienia nowego Sejmu.
- NeoKRS pozytywnie zaopiniowała Zaradkiewicza na szefa KSSiP. Worek ze złotymi spadochronami dla ludzi Ziobry szeroko otwarty. Dzięki Andrzejowi Dudzie - napisała na platformie X członkini KRS i posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Czytaj więcej
Burzliwie przebiega drugi dzień obrad Krajowej Rady Sądownictwa, która zajmuje się m.in. zaopiniowaniem kandydatury Kamila Zaradkiewicza na dyrekto...
Zaradkiewicz nie stawił się na posiedzeniu KRS w celu tzw. wysłuchania. A piątek minister Ziobro powołał go na pięcioletnią dyrektora KSSiP. Decyzja o powołaniu została już opublikowana na stronie KSSiP.
- Szybko poszło. Przedwczoraj opinia, a dziś już informacja, że Ziobro powołał Zaradkiewicza na Dyrektora KSSiP. W oficjalnym komunikacie ani słowem o oskarżeniach o mobbing, aferze piżamkowo-grzybkowej i byciu neosędzią. PiS-owskie wzór dla młodych prokuratorów i sędziów. Hańba - skomentowała Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Chodzi o incydent z października 2013 r., gdy Zaradkiewicz był dyrektorem Biura Orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Zjawił się wówczas pod bramą TK nad ranem w kapciach i piżamie.