W ciągu ostatnich czterech lat w Polsce zwolniło się łącznie aż 1.431 stanowisk asystentów sędziów – wynika z analizy przygotowanej przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Asystentów Sędziów (OSAS).
Najwięcej etatów zwolniło się w apelacji gdańskiej 223, a najmniej w apelacji rzeszowskiej – 25. Liczba zwolnionych etatów rocznie w zestawieniu do liczby zatrudnionych asystentów sędziów (ogółem) jest w miarę stabilna i wynosi od 10% do 12% rocznie. Dla porównania, gdyby rocznie odchodziło około 12% sędziów – oznaczałoby to ubytek rzędu 1.200 sędziów rocznie.
OSAS zwraca jednak uwagę, że dane te nie uwzględniają rezygnacji, które miały miejsce w sądach, w których przeprowadzono konkurs i utworzono listę rezerwową. W takim przypadku prezesi sądów apelacyjnych nie informują Ministra Sprawiedliwości o odejściu kolejnych asystentów. Dopiero, gdy nie ma już osób z listy rezerwowej, Minister Sprawiedliwości jest informowany o zwolnionym stanowisku. - Powyższe oznacza, że skala tzw. rotacji na tym stanowisku jest zdecydowanie wyższa niż liczba zwolnionych stanowisk asystentów sędziów, o których prezesi sądów apelacyjnych zawiadomili Ministra Sprawiedliwości – wyjaśnia OSAS.
W ocenie Stowarzyszenia, tak wysoka liczba zwolnionych stanowisk oznacza, że zawód asystenta sędziego nie jest atrakcyjny, a brak podwyżek od 2009 r. spowodował całkowitą degradację tego zawodu. Skutkuje to wysoką „rotacją" i koniecznością ciągłego szkolenia nowych osób, co naraża na nieuzasadnione koszty wymiar sprawiedliwości. Koszt szkolenia nowej osoby jest bowiem bardzo wysoki i prawdopodobnie przewyższa oszczędności wynikające z niskiego uposażenia tej grupy zawodowej.
Zdaniem OSAS, jedynie szybkie i postępującej zwiększenie wynagrodzeń asystentów sędziów powstrzyma odpływ kadr asystenckich, co w latach 2012-2015 dotyczyło co najmniej 1.431 osób.