Sejm nie zgodził się na odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu PiS. Tym samym trafi on do komisji.

Głosowanie poprzedziła debata, w której nie zabrakło mocnych słów, szczególnie ze strony sejmowej opozycji.

- Wy tę ustawę robicie tylko dlatego, że chcecie uniknąć wyroku Europejskiego Trybunału. Chcecie prewencyjnie wyciąć SN. W sprawie sądów jesteście gorsi niż Szyszko w sprawie lasów - mówił Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej.

- Mamy rządem prawem a nie prawa. Jak to możliwe, że reformując wymiar sprawiedliwości wprowadziliście losowanie składu sędziowskiego, a dziś z tego rezygnujecie? Jak widać nie zdało to efektu. Dziś będziecie mieli czas, żeby zmienić sędziego referenta - stwierdziła z kolei Barbara Dolniak z Nowoczesnej.

- Gdybyśmy rezygnowali z losowego systemu przydzielania spraw sędziom, to byłby to skandal i sam bym protestował. Nie rezygnujemy z tego. Radzę czytać przepisy, a nie artykuły w gazetach - odpowiedział wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

- Poprzez tę ustawę PiS pokazuje lekceważący stosunek do prawa - stwierdził Krzysztof Truskolaski (Nowoczesna). - Trójpodział władzy przechodzi powoli do historii. Trójpodział władzy będzie to Jarosław Kaczyński - dodał.

Przypomnijmy, iż w ostatni czwartek do Sejmu wpłynął kolejny obszerny projekt zmian w polskim sądownictwie i prokuraturze autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Najnowszy projekt PiS zmienia głównie Prawo o prokuraturze, ale też inne ustawy. Wśród nich Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawę o Sądzie Najwyższym.

W projekcie znalazł się przepis umożliwiający szybsze - jak piszą autorzy projektu "z pożytkiem dla funkcjonowania Sądu Najwyższego" - doprowadzenia do powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, już po obsadzeniu 2/3 stanowisk sędziów Sądu Najwyższego.

Obecne przepisy przewidują, że zgromadzenie sędziów SN ma przystąpić do wyboru pięciu kandydatów na pierwszego prezesa SN po obsadzeniu 110 stanowisk w SN. Projekt ten próg obniża do 80, co – jak napisano w uzasadnieniu – ma umożliwić szybsze doprowadzenie do powołania pierwszego prezesa z pożytkiem dla funkcjonowania SN.

W tej chwili SN ma 58 czynnych sędziów, ale 12 z nich, którzy złożyli wnioski o przedłużenie im orzekania, czeka na werdykt prezydenta. Krajowa Rada Sądownictwa wnioski pięciu zaopiniowała w czwartek pozytywnie, siedmiu – negatywnie.

Zaproponowane przez PiS zasady pozwolą nowym sędziom SN wybrać przynajmniej jednego kandydata na prezesa SN, który może zyskać akceptację prezydenta. A ponieważ odnowiony SN ma liczyć 120 sędziów, nowo wybrani stanowić będą większość.

Tymczasem we wtorek dotychczasowa I prezes SN - prof. Małgorzata Gersdorf - przerwała urlop wypoczynkowy i powróciła do pracy. Jak tłumaczył "Rzeczpospolitej" rzecznik SN, Michał Laskowski przyczyną powrotu I prezes z urlopu jest „gorąca atmosfera wokół i w samym SN".

Czytaj także: Czy prezes Gersdorf jest na pokładzie

W reakcji na tę informację poseł PiS Stanisław Piotrowicz stwierdził w Radiu Maryja, iż "niestosowanie się do obowiązującego prawa może skutkować wyciągnięciem konsekwencji dyscyplinarnych. Jedna z najsurowszych sankcji, jaka może spotkać, to pozbawienie stanu spoczynku".

Projekt PiS wprowadza zmiany w procedurze obsadzania stanowisk sędziowskich w SN, w tym mechanizm blokujący obstrukcję postępowań nominacyjnych prowadzonych przez Krajową Radę Sądownictwa.

Co więcej, posłowie PiS chcą, by wprowadzona niedawno zasada niezmienności składu sędziowskiego obowiązywała tylko do czasu pierwszego posiedzenia jawnego. Dziś obowiązuje od początku do końca, chyba że staje się niemożliwe rozpoznanie sprawy w dotychczasowym składzie (np. śmierć sędziego), albo następuje długotrwała przeszkoda w rozpoznaniu sprawy (np. ciąża i urlop macierzyński).

Projekt PiS wprowadza też nowy rodzaj aplikacji prawniczej – aplikację uzupełniającą. Jak czytamy w uzasadnieniu, ma ona ułatwić dojście do zawodu sędziego lub prokuratora osobom posiadającym doświadczenie zawodowe w wymiarze sprawiedliwości, to jest referendarzom sądowym oraz asystentom sędziów i prokuratorów.

Krytycznie do projektu odniósł się m.in. I prezes Sądu Najwyższego oraz stowarzyszenie sędziów "Iustitia".