Sędzia wskazała, że projekt był szeroko konsultowany i opiniowany. Uważa, że przeprowadzanie konkursu nie ma obiektywnych kryteriów.

Reforma kierowana jest do absolwentów prawa, odbywających aplikację w KSSiP. Aplikacja kończy się w egzaminem a wynik przeliczony zostanie na ocenę i punkty, które stanowić będą kryterium umożliwiające wybór miejsca wykonywania służby. Ustawodawca chce uszanować preferencje absolwentów - jedni chcą być karnistami, inni cywilistami, jednak pierwszeństwo w wyborze będą mieli ci, którzy najlepiej zdadzą egzamin końcowy.

Asesor to osoba która ma prawo orzekać. Jeśli asesor wykonuje rzetelnie zawód przez 4 lata i miałby stawać do konkursu, w którym bierze udział adwokat czy radca prawny, bardzo trudno byłoby porównać takie osoby i dokonać rzetelnej oceny.

Sędzia wskazuje, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował asesurę, jednak nie stwierdził, że jest to instytucja zakazana. Dodatkowo zaznacza, że została zakwestionowana asesura w zupełnie innym kształcie niż ta, która ma obowiązywać po reformie.

Minister Sprawiedliwości nie bierze udziału w nominacji asesora na sędziego. Nie wybiera też osoby która dokonuje końcowej oceny asesora. Zaznacza przy tym, że jeśli zostanie wydana ocena negatywna asesor będzie mógł wnieść o ponowną wizytację i ocenę innej uprawnionej osoby.

Sędzia wskazała także, że sposób kształcenia w KSSiP jest bardzo chwalony nawet przez przeciwników reformy. Zajęcia są uznawane za praktyczne, pozytywnie oceniane są spotkania z psychologiem czy nauka prawidłowego wysławiania się.

Pawełczyk – Woicka zapewnia, że projekt nie blokuje dostępu z innych zawodów do zawodu sędziego. Wskazuje, że radcowie i adwokaci nie będą musieli stawać do fikcyjnych konkursów z asesorami. Przecież nie wszystkie miejsca wypełnione będą przez absolwentów szkoły.