Oficjalne wyniki sądów w 2016 r. są dużo gorsze niż rok wcześniej. Liczba spraw załatwionych w sądach powszechnych rosła od 2012 do 2015 r . W 2016 była jednak mniejsza o 6 proc. w porównaniu z 2015 r. Na tym nie koniec. Więcej jest spraw niezałatwionych – przybyło ich 31 proc.

– Jest szansa, że będzie lepiej – zapewnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. I wylicza instytucje, które mogą pomóc: punkty kontaktowe w sądach, aby współpraca sądowa w sprawach z elementem zagranicznym nabrała tempa, losowanie składów sędziowskich i równe obciążenia sędziów.

Na podpis prezydenta czekają bowiem nowelizacje: ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Prawa o ustroju sądów powszechnych. W kolejce czeka następna rewolucja w Sądzie Najwyższym? Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że reformy przyspieszą orzekanie.

Celowe działanie

Sędziowie mają inne zdanie. Twierdzą, że złe wyniki to efekt celowych działań Ministerstwa Sprawiedliwości?

– Wcale mnie one nie dziwą – odpowiada sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa. Jego zdaniem powód jest jeden: zamrożenie blisko 600 wakatów sędziowskich.

– To wręcz działanie z premedytacją. Sądy, do których wpływa coraz więcej spraw, zostały pozbawione kilkuset etatów. Powstały więc zaległości. Wszystko po to, by mówić, że sądy źle pracują i wymagają pilnej reformy.

Na tym nie koniec. W 2016 r. weszły w życie zmienione procedury: cywilna i trzykrotnie karna, a każda z nich, jak twierdzą sędziowie, powoduje chaos. W dodatku sędziowie mierzą się dziś ze sprawami, w których występować mogą trzy stany prawne. To powoduje wątpliwości, a wątpliwości błędy. Więcej jest więc spraw odwoławczych. Pojawili się też nowi dyrektorzy w sądach, a każde dodatkowe czynności administracyjne powodują, że odbija się to na sprawności w orzekaniu. To wszystko działało na niekorzyść sprawności. Jak będzie z najnowszą reformą?

– Znów gorzej – mówi sędzia Żurek. I odwołuje się do wyników sądownictwa po tzw. reformie Jarosława Gowina czy najpierw wprowadzeniu kontradyktoryjnego procesu karnego, a potem jego odwrócenie.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Zagrożeni katastrofą

Jeszcze bardziej pesymistycznie na efekt reformy patrzy sędzia Bartłomiej Przymusiński, sędzia Sądu Rejonowego w Poznaniu. Też mówi o zamrożeniu setek etatów czy zmieniających się często przepisach procedury, ale dodatkowo ostrzega przed konsekwencjami wprowadzenia instytucji asesora. – Ta może nawet dać krótkotrwały efekt poprawy wyników sądów, ale z czasem może się skończyć klęską – mówi. Dlaczego? Instytucja asesora w wydaniu polskiego ustawodawcy budzi bowiem wątpliwości konstytucyjne.

– Jeśli więc okaże się, że jest ona sprzeczna z gwarancjami europejskimi i potwierdzą to europejskie trybunały, to będziemy mieli nie chaos, lecz dramat – mówi sędzia Przymusiński. Wszystkie sprawy rozpatrzone przez asesorów trzeba będzie rozpoznać raz jeszcze. Podobnie może być z sędziami powołanymi przez upolitycznioną, nową KRS. Ich wyroki także mogą zostać podważone. To skutki reformy, jakie prognozują sędziowie sądów powszechnych. A co z reformą Sądu Najwyższego?

SN też stanie

W minioną środę w nocy do Sejmu trafił projekt zmian w SN autorstwa posłów PiS. Przewiduje on przejście w stan spoczynku wszystkich dzisiejszych sędziów SN, z wyjątkiem wskazanych przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. To samo dotyczy pracowników SN, sekretariatów, wydziałów itd. Co się stanie ze sprawami, które do dnia wejścia w życie reformy nie zostaną rozpoznane?

– Będą musiały się toczyć od nowa – mówi sędzia Michał Laskowski, rzecznik SN. – Poza tym sprawy, które są dziś zapisane w różnych repertoriach, będą musiały zostać w nich zakreślone i przeniesione do nowych. Po raz kolejny trzeba będzie wyznaczyć termin ich rozpoznania i skład sądu. Najpewniej w większości nastąpi przesunięcie rozpoznania konkretnej sprawy.

Tak więc w SN reforma też może spowolnić orzekanie.

Projekt nowej ustawy o SN, jak zapowiadają posłowie, trafić ma we wtorek do pierwszego czytania.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl