Niektórzy mówią, że wyrzuciła go wielka fala – przerywając na chwilę ostatnie prace nad betonową rzeźbą, mówi Ania Siekielska.
– Ale my tego nie potwierdzamy. „Wieloryb” ma zaskakiwać i tyle – dodaje Alicja Symela, współautorka pracy, która stanęła dziś na lewym brzegu Wisły.
[srodtytul]Wyspy, które łączą[/srodtytul]
Oparty na potężnym drewnianym stelażu morski potwór ma nie tylko z daleka cieszyć oko przechodniów. Będzie można go dotknąć, a nawet wejść do jego brzucha.
– Już jedna z tancerek zaproponowała nam, że w ramach swoich występów nad rzeką zamieszka tu kilka dni – zdradza Siekielska.
Użytkowy charakter będzie mieć też rzeźba „Wyspy”. Ale jeszcze nie teraz.
– Na razie zaprezentuję jej miniaturę – mówi Iwona Rozbiewska, autorka pracy.
Miniatura to jednak pojęcie względne. Jej praca będzie mieć kilka metrów.
– To projekt kładki dla pieszych, ułatwiającej przejście przez Wisłostradę odcinającą rzekę od miasta – mówi autorka.
Docelowo składająca się z czterech platform konstrukcja miałaby połączyć Nowe Miasto z brzegiem rzeki. Byłyby na niej m.in. kawiarnie i restauracje. A na najwyższej, położonej aż 70 m nad ziemią, części – taras widokowy na kręcącym się walcu!
[srodtytul]Spotkanie z publicznością[/srodtytul]
Odsłonięte w sobotę „Wieloryb”, „Wyspy” oraz „Sfera”, czarno-biała konstrukcja ze sklejki, dały początek Parkowi Rzeźby nad Wisłą. Stanęły z „sąsiedzkiej” inicjatywy – Stowarzyszenia Edukacji i Postępu STEP, które prowadzi barkę „TransForm”, oraz studentów pracowni profesora Antoniego Pastwy z pobliskiego Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych.
– Dla nas to pierwsza możliwość sprawdzenia umiejętności w praktyce – cieszy się Ada Biedka, autorka „Sfery”.
Wtóruje jej Rafał Rychter, asystent dziekana wydziału i koordynator parku z ramienia ASP.
– Młodzi, którzy duszą się w pracowniach, mogą tu zdobywać doświadczenie nie tylko w realizacji, lecz także w kontakcie z publicznością – podkreśla.
Za miesiąc przy „TransForm” pojawią się kolejne studenckie prace. Będzie można oglądać m.in. trzymetrową kroplę wody, wielbłąda oraz unoszące się na wodzie kule. Ostatnia z prac ma najmniej wyszukaną formę – zakłada pomalowanie kolorową farbą bulwaru.