W historii sztuki jest kilka nazwisk i kilka zjawisk, które znają nie tylko znawcy i wytrawni

wielbiciele malarstwa. Twórczość Antonia Canala i weneckie malarstwo wedutowe XVIII wieku należą do takich właśnie powszechnie rozpoznawanych fenomenów. Jak głęboka jest wiedza o nich, trudno powiedzieć albo też lepiej nie wnikać. Wielu amatorom pięknych weneckich widoków zapewne myli się Antonio Canal z jego siostrzeńcem Bernardem Bellottem, gdyż obaj używali

tego samego pseudonimu – Canaletto, co bynajmniej nie zmienia podziwu dla malowideł tych obu nie zawsze rozróżnianych mistrzów.

.Osiemnastowieczna wenecka weduta ma swoje znakomite precedensy. Miasto i jego pełne ekstrawaganckiego przepychu ceremonie malowali już bowiem piętnastowieczni mistrzowie: Gentile Bellini (syn Jacopa, brat Giovanniego) i Vittore Carpaccio. W XVII wieku miasto na lagunie

uwiecznił Joseph Heintz Młodszy, ale to dopiero w osiemnastym wieku powstało zjawisko nazywane szkołą weneckiej weduty, z którą na polu jakości, kreatywności i różnorodności rywalizować

mógł w tym czasie jedynie Neapol. Weduta jako gatunek nie jest jednak wynalazkiem włoskim. Do perfekcji opanowali go siedemnastowieczni Holendrzy i to artyści z tego kraju przenieśli za Alpy modę, ale też i technikę malowania miejskich widoków i panoram. Wiek weneckiej weduty rozpoczyna na przełomie XVII i XVIII stulecia właśnie Holender – Gaspar van Wittel,

zwany w Italii Gaspare Vanvitelli, a także pochodzący z Udine Luca Carlevarijs, kończy natomiast Francesco Guardi, który umiera zaledwie kilka lat przed upadkiem Najjaśniejszej Republiki Weneckiej w 1797 roku.

W XVIII wieku w Wenecji działała cała plejada znanych, mniej znanych i zupełnie anonimowych artystów, malujących najsłynniejsze budowle, malownicze zaułki, piazzetty, a także uwieczniających na tle panoramicznych widoków miasta typowe weneckie święta i ceremonie: zaślubiny doży z morzem, regatę na Canal Grande, procesję na pontonowym moście układanym corocznie pomiędzy Giudeccą a Zattere w dniu Wniebowstąpienia, wreszcie przepych karnawału i ekstrawaganckie

volo di Turcjo – zjazd akrobaty na linie z Campanilli na balkon Pałacu Dożow w tłusty czwartek.

Poleca www.abbeyhouse.pl