Reklama

Mikołaj Małecki: Do więzienia za 50 groszy kaucji z butelkomatu?

Istnieje szerszy problem: oszustwo nie jest w polskim prawie czynem przepołowionym na wykroczenie i przestępstwo. Gdyby tak było, głośną sprawę z Tarnowskich Gór można byłoby zakończyć na miejscu, karząc sprawcę mandatem za wykroczenie.
Nie da się również oszukać butelkomatu, który jest jedynie maszyną - pisze dr hab. Mikołaj Małecki

Nie da się również oszukać butelkomatu, który jest jedynie maszyną - pisze dr hab. Mikołaj Małecki

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

W Tarnowskich Górach mężczyzna nakleił na butelkę fałszywy kod i zwrócił ją w butelkomacie. Następnie poszedł do sklepu i próbował uzyskać zwrot 50 groszy z kaucji. Policja informuje, że grozi mu odpowiedzialność karna za oszustwo. Czy jednak rzeczywiście doszło do przestępstwa? To kwestia wysoce sporna.

Czytaj więcej

Mikołaj Małecki: Kiedy pirat drogowy godzi się na śmierć

Nie można oszukać maszyny

Tarnogórska policja opisała zdarzenie na swojej stronie internetowej. Do zdarzenia doszło 9 marca 2026 r. Jak wskazano w komunikacie, po godzinie 10.00 na zgłoszenie zareagowali dzielnicowi, którzy pojechali na miejsce. Tam pracownik ochrony wskazał im 55 – letniego tarnogórzanina, który na butelkę po piwie, niepodlegającą w tym sklepie kaucji, przylepił kod kreskowy z innego piwa, a następnie wrzucił ją do butelkomatu. Maszyna flaszkę przyjęła, a mężczyzna wraz z potwierdzeniem zwrotu ruszył do kasy i w ten sposób oszukał sklep i jego pracowników. Wartość butelki to tylko 50 groszy, jednak mimo to może stanąć przed sądem, bo w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem sklepu poprzez wprowadzenie w błąd jego pracownika co do zwrotu kaucji. Tym samym, jak czytamy, naraził się na odpowiedzialność karną, a zgodnie z kodeksem grozić mu może nawet do 2 lat więzienia.

Komunikat policji nie jest jednak precyzyjny, ponieważ nie wiemy dokładnie, w jaki sposób klient próbował odzyskać 50 groszy z kaucji. Gdyby podszedł do kasy samoobsługowej i próbował odliczyć tę kwotę od ceny kupowanych produktów, o oszustwie nie mogłoby być mowy. Powód? Działania na kasie samoobsługowej nie stanowią oszustwa w kodeksowym sensie. Nie można bowiem oszukać kasy samoobsługowej. Obecnie sądy orzekają już wprost w tym kierunku, po zmianie linii orzeczniczej, do której doszło w 2021 roku wskutek analiz publikowanych przeze mnie na portalu „Dogmaty Karnisty”.

Oczywiście nie da się również oszukać butelkomatu, który jest jedynie maszyną. Można natomiast kogoś, kto posiada zdolność poznawczą, rozumie rzeczywistość i w wyniku wprowadzenia w błąd podejmuje decyzję niekorzystną z punktu widzenia mienia. Konieczna jest zatem interakcja klienta z pracownikiem sklepu odpowiedzialnym za wypłatę gotówki z kaucji, aby w ogóle można było mówić o oszustwie.

Reklama
Reklama

Usiłowanie oszustwa. Jakie przesłanki trzeba spełnić? 

W materiałach prasowych można znaleźć więcej informacji o zdarzeniu z Tarnowskich Gór. Portal Fakt.pl cytuje wypowiedzi oficera prasowego miejscowej policji. Najpierw pana zaczął obserwować pracownik ochrony, gdy ten manipulował przy butelkomacie. „Gdy mężczyzna podszedł do kasy i zaprezentował kwit, że wrzucił butelkę, która niekoniecznie mogła tam się znajdować, pracownicy wydobyli ją z butelkomatu” – powiedział rzecznik policji. Załóżmy zatem, że chodziło o kasę obsługiwaną przez konkretnego pracownika, którego próbowano wprowadzić w błąd.

Taka interakcja między klientem a pracownikiem odpowiedzialnym za zwrot kaucji może stanowić podstawę do rozważania, czy doszło do oszustwa. Nie ma znaczenia ochroniarz, którego zadaniem jest jedynie pilnowanie, czy klienci nie popełniają czynów zabronionych – nie rozporządza on mieniem. Osobą dysponującą gotówką jest pracownik sklepu, który ją wypłaca. Jeżeli zostanie wprowadzony w błąd i dojdzie do wydania nienależnych pieniędzy na podstawie nieprawdziwego potwierdzenia z butelkomatu, można mówić o dokonanym oszustwie.

W opisanej sytuacji jednak – jak wynika z relacji – do tego nie doszło. Skoro pracownicy zorientowali się, że mężczyzna wrzucił do butelkomatu niewłaściwą butelkę i nie wypłacili kaucji, nie zostały spełnione wszystkie znamiona oszustwa. Można mówić co najwyżej o usiłowaniu jego popełnienia.

Czytaj więcej

Mikołaj Małecki: Napisanie dobrego prawa trwa

Czy w ogóle doszło do przestępstwa?

Zdarzenie zakwalifikowano jako oszustwo mniejszej wagi (art. 286 § 3 k.k.). Wiemy już, że taka kwalifikacja prawna jest problematyczna – oszustwo nie zostało dokonane. Co najwyżej można mówić o jego usiłowaniu i tak powinna ewentualnie brzmieć kwalifikacja prawna czynu. O ile w ogóle mielibyśmy do czynienia z przestępstwem.

Wypadek mniejszej wagi w kodeksie karnym oznacza sytuację, w której przestępstwo charakteryzuje się niższym stopniem społecznej szkodliwości. Aby jednak w ogóle mówić o przestępstwie, jego społeczna szkodliwość nie może być znikoma. Tymczasem kodeks karny stanowi wyraźnie: „Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma” (art. 1 § 2 k.k.).

Reklama
Reklama

Trudno mieć wątpliwości, że sprawa dotycząca 50 groszy kaucji jest zdarzeniem błahym, które nie powinno angażować organów państwa. To sytuacja marginalna, o jakiej ustawodawca raczej nie myślał, tworząc typ przestępstwa oszustwa – zarówno w jego podstawowej postaci, jak i w wypadku mniejszej wagi. Gdyby chodziło o próbę wyłudzenia kilkuset złotych za pomocą butelkomatu, ocena byłaby inna. W sprawie dotyczącej 50 groszy postępowanie karne w ogóle nie powinno być jednak wszczynane.

Sprawa ta pokazuje również szerszy problem: oszustwo nie jest w polskim prawie czynem przepołowionym na wykroczenie i przestępstwo. Gdyby tak było, sprawę 50 – groszowej kaucji można byłoby zakończyć na miejscu, karząc sprawcę mandatem za wykroczenie. Tak właśnie funkcjonuje to w przypadku kradzieży. Do kwoty 800 zł jest ona wykroczeniem.

Absurdalna jest sytuacja, w której ta sama osoba odpowiadałaby jedynie za wykroczenie, próbując wynieść ze sklepu towar o wartości 500 zł, a miałaby być ścigana za przestępstwo z powodu 50 groszy. Nie, nie powinna być ścigana za przestępstwo. Nie był to wypadek mniejszej wagi – w sensie kodeksowym. Był to raczej przypadek znikomej wagi. Tak minimalna szkodliwość czynu nie uzasadnia stosowania kodeksu karnego.

Autor jest doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl

Rzecz o prawie
Ewa Szadkowska: Zapraszam do rankingu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Rzecz o prawie
Marek Forystek: Cyfrowa loteria w prokuraturze
Rzecz o prawie
Maciej Zaborowski: W cieniu Epsteina
Rzecz o prawie
Jacek Dubois: Raj utracony
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama