Obserwując jako prawnik naszą scenę polityczną, dostrzegam pewną monotonię argumentów w sporze o kwestie praworządności. Demokraci ożywieni zdecydowanymi posunięciami ministra Żurka, pamiętając wyborcze obietnice koalicji, oceniają, że kwestie rozliczeń postępują zbyt wolno. Zwolennicy ugrupowań populistycznych przekonują, że w wyniku działań prawnych przeciwko przedstawicielom poprzedniej władzy w państwie panuje terror i dyktatura. Centryści, recenzując działania obu stron konfliktu, w zależności od rozwoju wydarzeń przenoszą swoją sympatię do któregoś z wrogich obozów.