Chodzi o migrantkę, którą lekarka pierwszego kontaktu poprosiła o zdjęcie chusty, aby ją zbadać w gabinecie. Kobieta nosiła bowiem chustę okrywającą włosy, uszy i szyję. Zakwestionowała jednak potrzebę zdjęcia nakrycia głowy, bo wizyta dotyczyła dolegliwości w innej części ciała, której chusta nie zakrywała. Usłyszała jednak komentarze, które odebrała jako szykany. Potem umówiła się na wizytę do innego lekarza w przychodni, który ją zbadał bez proszenia o zdjęcie chusty. Ostatecznie kobieta zgłosiła lekarkę pierwszego kontaktu do rzecznika ds. dyskryminacji, zarzucając jej szykany.