Farmerzy, którzy uprawiają czosnek są bardzo zadowoleni. Gwałtownie rośnie im sprzedaż po zablokowaniu importu chińskiego czosnku poprzez wysokie cła.

Uprawy czosnku w USA znajdują się w Kalifornii. - W idealnym świecie chcielibyśmy, aby cła pozostały na zawsze – powiedział agencji Reutera Ken Christopher, wiceprezes rodzinnej firmy Christopher Ranch, największego przedsiębiorstwa uprawy czosnku, którego uprawy mają powierzchnię niemal 24 tys. hektarów w Kalifornii. W USA są już tylko trzy duże gospodarstwa, które przetrwały "najazd" taniego, chińskiego czosnku.

Cła na czosnek z Chin wprowadzono we wrześnio 2018 roku. Od razu ich skutek był widoczny we wzroście zamówień na czosnek z USA. Christopher Ranch zwiększyło sprzedaż w ostatnim kwartale zeszłego roku  o 15 proc. W maju tego roku cła na chiński czosnek wzrosły jeszcze bardziej, bo z 10 do 15 proc.

Wprowadzenie nowych ceł na czosnek z Chin zbiegło się w czasie ze zbiorami w USA. Dla amerykańskich farmerów oznacza to jeszcze większy popyt na ich czosnek, którego zbiory rozpoczną się za kilka tygodni - informuje Reuters.

Kalifornijscy farmerzy zapewniają, ze ich czosnek, mimo, że droższy - jest znacznie smaczniejszy od chińskiego.

Z ceł bardzo niezadowoleni są natomiast farmerzy hodujący soję. W silosach leżą niesprzedane plony, które dotychczas kupowali chińscy odbiorcy.