Rzeczpospolita: Nowelizacja ustawy o symbolach narodowych przewiduje m.in. rozrysowanie godła w grafice wektorowej. Dlaczego to takie istotne?

Dr Janusz Sibora: Sprawa dotyczy ujednolicenia wizerunku elementów symboliki państwowej – godła, flagi, barw narodowych. W praktyce one nie są spójne nawet w zastosowaniu przez organy państwa. Jeśli wejdziemy na oficjalne strony internetowe urzędów centralnych, to się zdarza, iż orzeł prezentowany jest tam na czerwonym tle – tak jak wskazuje na to opis ustawowego godła. Z takiego rozwiązana korzysta m.in. Ministerstwo Finansów. Natomiast inne urzędy stosują już tzw. orła drucianego. Tu pozostawione są już tylko jego kontury i na taką identyfikację symbolu państwowego zdecydowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. To nie wygląda najlepiej.

Jak inne kraje sobie radzą z tym ujednoliceniem?

Niektóre państwa publikują księgi z precyzyjnie określonymi zasadami stosowania symboli państwowych. Przy tej okazji zawsze chwalę ONZ, które ma tzw. protokół flagowy. Tam doprecyzowano m.in. to, że flagi organizacji mogą być wykonywane tylko przez ściśle wskazaną firmę. Podobnie do sprawy podchodzą Stany Zjednoczone. W Polsce nie dysponujemy oficjalnym protokołem flagowym i wciąż czekamy na precyzyjne określenie, jaki właściwie odcień ma biel i czerwień na naszych symbolach państwowych.

Co by zmieniło wprowadzenie takiego protokołu flagowego?

Wydawałoby się, że zarówno u premiera, jak i u prezydenta powinien być stosowany ten sam porządek flagowy. A ja do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego podczas wizyt zagranicznych delegatów u premiera Morawieckiego przed gmachem i w gmachu budynku znajduje się flaga europejska, a już u prezydenta Dudy często takiej flagi brakuje. Przykładem jest ostatnia wizyta Angeli Merkel w Polsce. Taka niespójność nie wygląda dobrze.