Nie dostałem żadnej konkretnej oferty od Platformy. Padały zachęty, ale w takich kategoriach, w jakich pojawiły się, odkąd jestem w Sejmie, niezależnie, czy byłem jeszcze w PiS, czy już poza tą partią - mówi poseł. - Miłe słowa ze strony polityków PO traktuję jako po prostu miłe słowa, Nikt do mnie jednak nie przyszedł, mówiąc: mam upoważnienie od władz PO i proponuję ci to czy tamto. To zawsze odbywało się na zasadzie korytarzowych zagajeń: to kiedy do nas przyjdziesz? Kiedy w końcu wylądujesz tam, gdzie powinieneś być od początku?
Poseł Poncyliusz zdradza, co można robić, gdyby nie udało się wejść do Sejmu.
Nie zgadzam się na to, żeby polityka była sztuką robienia uników i troszczenia się o słupki, do czego sprowadził ją Donald Tusk. Dlatego powtarzam, że bycie w Sejmie tylko dla bycia mnie nie interesuje. Uważam, że świat poza Sejmem jest równie ciekawy. Można się zająć rodziną lub firmą i mieć z tego o wiele więcej satysfakcji. Samo zasiadanie w ławach poselskich to nie jest rzecz, za którą warto tracić twarz, wiarygodność i sprzedawać się jak ziemniaki -
podkreśla.
Nie pozostaje nam nic innego, jak zgodzić się z posłem Poncyljuszem. Tak, świat poza ul. Wiejską wygląda zdecydowanie ciekawiej. Mamy jednak nadzieję, że to celne spostrzeżenie nie wywołała wizja nieuzyskania przez PJN 11 procent w nadchodzących wyborach oraz brak konkretnych propozycji od partii rządzącej.