Przypomnijmy, że na początku czerwca media poinformowały, że sędzia Maciej Jabłoński zwrócił się do prezesa PiS z pytaniami mającymi ustalić, czy będzie w stanie odpowiadać w procesie ze względu na stan zdrowia psychicznego. Zarządzenie sądu miało zostać wydane - jak wynikało z ujawnionych dokumentów -
"wobec treści publicznych wypowiedzi oskarżonego Jarosława Kaczyńskiego odnoszących się do kwestii jego stanu psychicznego i skutków przyjmowanych środków farmakologicznych".
Chodziło o wypowiedzi w wywiadach udzielonych przez Kaczyńskiego tygodnikowi "Newsweek" i portalowi Onet.pl. Na niejawnym posiedzeniu sąd uwzględnił kolejny z wniosków obrońcy lidera PiS o wyłączenie sędziego. Pierwszy wniosek był złożony na początku czerwca i sąd go oddalił. Kolejny wniosek, w którym podważano obiektywizm sędziego, zawierał inne argumenty od wcześniejszego i tym razem został uwzględniony.
Konsekwencją wyłączenia sędziego Jabłońskiego ze sprawy jest konieczność wyznaczenia nowego sędziego, który poprowadzi sprawę od nowa. Nastąpi to po sporządzeniu uzasadnienia środowej decyzji sądu - poinformował Maciej Gieros z sekcji prasowej Sądu Okręgowego w Warszawie. Nowy sędzia może zmienić lub utrzymać wydane w połowie czerwca postanowienie o skierowaniu Jarosława Kaczyńskiego na badania psychiatryczne.
Bloger PublikaTOR 24 (salon24.pl) komentuje decyzję Sądu
Sąd Okręgowy w Warszawie podjął dobrą dla wymiaru sprawiedliwości decyzję. Początkowo w jednej ze swoich notek broniłem sędziego Macieja Jabłońskiego, który zażądał od Jarosława Kaczyńskiego oświadczenia o stanie zdrowia. Jednak gdy sięgnął po badania psychiatryczne (niezależnie od istniejących w tej materii podstaw karnoprocesowych), napisałem notkę, w której uznałem, że sędzia przegiął i najprawdpodobniej zapragnął zostać gwiazdą medialną bądź - co gorsze - okazał swój osobisty (negatywny) stosunek do podsądnego.
W obu wypadkach sędzia ten powinien szybko zakończyć karierę sędziowską. Czas najwyższy na totalne przewietrzenie organów wymiaru sprawiedliwości. Czy tak się stanie? To w dużym stopniu zależy, niestety, od wyników jesiennych wyborów parlamentarnych. Trudno bowiem uwierzyć, iż środowisko sędziowskie jest w stanie bez nacisków z zewnątrz przekształcić się do postaci wymaganej przez dobrze zorganizowane państwo prawne.