Mówiąc zupełnie serio, i wspomnieliśmy dzisiaj o tym na konferencji prasowej z profesorem Liberadzkim, widać wyraźnie, że Platforma jest w strachu, moim zdaniem będzie miała kłopoty z przekroczeniem progu 30 proc.

Poseł zapytany o pracowitość premiera, dyplomatycznie wybrnął z sytuacji, mówiąc:

Ja nie wchodzę w to, czy Tusk jest skowronkiem czy sową. Niewątpliwie przypięto mu łatkę, tak jak w dawnych czasach Janowi Olszewskiemu, byłemu premierowi, że wstawał w południe, a Donald Tusk jako wicemarszałek senatu już o dziesiątej. Na pewno jest znacznie bardziej pracowity.

Polityk krytycznie oceniał decyzję o wyborach w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej:

Nie chcę być złośliwy, ale zapytam, czy na przykład w autobusie można zrobić spotkanie Rady Unii Europejskiej? To jest ogromny błąd, który Polska popełniła, a jeszcze do tego nałożył się na to kryzys, który w takim stopniu nie wystąpił wcześniej.

Iwiński stawiał też zarzuty pod adresem relacji z Brukselą oraz obietnic 300 miliardów pomocy w nowej perspektywie finansowej:

Polska pozwala na to, żeby duet francusko-niemiecki narzucał rozwiązania Unii sprzeczne w istocie nawet z Traktatem Lizbońskim. Obietnica trzystu miliardów złotych jest obietnicą niepoważną.

Trzysta miliardów złotych nie może być zagwarantowane, bo te pieniądze częściowo weźmie Bułgaria i Rumunia. Obaj panowie, Kaczyński i Tusk wykazują się ignorancją.

Czy naprawdę ważne, jakimi kwotami operują politycy w obietnicach przedwyborczych? Jest kampania – trzeba iść na całość! Pan się nie hamuje, panie pośle.