Wałęsa zdradza Najsztubowi scenariusz, gdy PiS wróci do władzy.

Przy reformowaniu, przy zmianie systemu wielu ludzi jest niezadowolonych z różnych  rzeczy, jedne z teściowej, drugi z żony, trzeci z pracy, czwartemu zakład rozwiązano, tych niezadowolonych jest wielu i Kaczyńscy zbierają niezadowolenia. Ale czy to się przełoży na głosowanie? Mam wątpliwości. – podkreśla Wałęsa. – Dlatego, że pomaga mu w tym polityk Rydzyk, napuszczając ludzi. Natomiast, gdyby wygrali tak naprawdę, to dopiero wtedy zapłacą cenę, albo doprowadzą do tragedii.

Wałęsa kontynuuje:


Zapłacą, dlatego, że nie są w stanie zrealizować tych wszystkich swoich głupot, obietnic itd. I kiedyś w przyszłości inni będą podobnie mówić to, co oni dziś, o rozliczeniu władzy. (...) Ja już mówiłem i pisałem, jak to się skończy, jak Kaczyńscy się skończą...


To będzie wielkie nieszczęście dla Polski. Bo to ludzie niezadowoleni, nietwórczy, bez programów, takich nie może być w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. W związku z tym nieszczęscie jest pewne. Dlatego trzeba robić wszystko, by to nieszczęście nie doszło do władzy.



Były prezydent dodaje też, że gdy PiS dojdzie do władzy, nikt nie uwierzy w ich „hymn smoleński”.


No, ale co tu można „śpiewać”, przecież nikt rozsądny, roztropny nie wierzy w te bajki, które oni opowiadają.

Smutne, że Lech Wałęsa w swoim konflikcie z braćmi Kaczyńskimi zatrzymał się gdzieś na poziomie początku lat 90. Widocznie nawet katastrofa smoleńska nie była w stanie wywołać w nim refleksji.