Reklama

Niesiołowski od obrony narodowej, Schetyna od spraw zagranicznych

Ministerstwa rozdane. Komu resort w udziale nie przypadł, mógł skrycie liczyć na stanowisko przewodniczącego którejś z komisji sejmowych. Ale żeby Grzegorza Schetynę pchać do spraw zagranicznych, a Stefana Niesiołowskiego do obrony narodowej?

Publikacja: 17.11.2011 18:45

Niesiołowski od obrony narodowej, Schetyna od spraw zagranicznych

Foto: W Sieci Opinii

To (szefowanie komisji - red.) nie jest jednoosobowe. Uważam, że polska polityka zagraniczna musi mieć wsparcie także w klubach opozycyjnych, nie tylko w klubach koalicji. To nie będzie proste, ale tak będę swoją rolę widział, że będę próbował takie wsparcie budować.

Myślę, że wraz z opozycją będziemy w stanie zbudować takie przekonanie, że polska polityka zagraniczna musi być wspólna.

Natomiast Stefan Niesiołowski mówił po wyborze na przewodniczącego sejmowej komisji obrony:

To miła funkcja, ogromny zaszczyt, prestiżowa komisja, bardzo się cieszę. Myślę, że ta komisja, tak jak wiele innych, pokaże, że podziały polityczne na sali plenarnej nie muszą dotyczyć prac komisji, zwłaszcza wojska. Będę się starał uczynić z pracy tej komisji przykład dobrej współpracy wszystkich klubów.

Poproszony o komentarz w sprawie odrzucenia kandydatury Antoniego Macierewicza stwierdził:

Reklama
Reklama

Nie jest moją rolą ocenianie. Pan Macierewicz doskonale wie, z jakich powodów nie został wybrany. Takie było demokratyczne głosowanie posłów, ja też tak głosowałem, myślę, że z powodów tak oczywistych, że nie warto ich dłużej omawiać.

Absurd goni absurd. Kompetencje nowych ministrów nijak się mają do przydzielonych resortów. Podobnie z szefami komisji. Strach się bać, o czym premier będzie mówił w swoim exposé. Czy czeka nas totalny "odlot"?

Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama