Zapytany o twarde stanowisko premiera w sprawie funduszu kościelnego, odpowiada:
Uważam, że Donald Tusk popełnia w tej sprawie klasyczne błędy, chce pokazać się jako twardy polityk wobec Kościoła, bo dotychczasowa polityka od Unii Wolności przez SLD aż do PO to była polityka uległości. Można nawet powiedzieć, że nigdy Kościołowi nie było tak dobrze jak za czasów SLD i PO. (...) Wiatr wieje teraz w inna stronę więc i Tusk musi grać inaczej, żeby przypodobać się swojemu elektoratowi. Śmieszą mnie więc jego wypowiedzi, że będzie twardy i zdecydowany.
Isakowicz-Zaleski w odróżnieniu od proponowanego 0,3 procent odpisu od podatku sugeruje inne rozwiązanie:
Nie zgadzam się z Donaldem Tuskiem, ponieważ on nie ma pojęcia ile potrzebuje Kościół. Dla mnie jego słowa w tej kwestii to jest ciągłe działanie pod publiczkę, a sensowne rozwiązania są. Najlepszy dla Polski byłby model włoski, tam odpis wynosi 0,8 procent. Miałem okazję widzieć jak funkcjonuje ten model i wiem, że on się sprawdza.
Czy Kościół czeka nowa rzeczywistość?
Uważam, że powinien się z tym zmierzyć. Nie może być tak, że władza państwowa trzyma na smyczy Kościół. W nowej sytuacji Kościół musi inaczej działać. Jestem gorącym zwolennikiem tego, aby sam dbał o to, żeby wierni chcieli wpłacać pieniądze. Do tego będziemy mieli inny plus, jawne będą całe finanse kościoła.
Isakowicz-Zaleski uważa, że mówienie o kryzysie jest tylko wymówką:
Ale partie polityczne tego kryzysu jakoś nie mają, nie mają zmniejszenia dotacji, ani na uposażenie posłów i senatorów. To dziwne, że elity polityczne same siebie nie kontrolują. To może partie utrzymywałyby się z odpisu 0,3 proc. Wtedy wszystko byłoby jasne, ile osób ich popiera. Jeżeli Donald Tusk szuka pieniędzy, to powinien zacząć od siebie, swojego rządu i wszystkich partii.