Jak donosi RMF FM, pięciu parlamentarzystów może zostać pozbawionych immunitetu ze względu na wykroczenia drogowe. Okazuje się, że posłowie często i łatwo wpadają w oko agencji fotograficznej "Rostowski & Nowak Photography". Rekordzistą jest Wojciech Penkalski z Ruchu Palikota, którego tylko w styczniu trzykrotnie został złapany przez obiektywy fotoradarów (a w dodatku raz został zatrzymany przez policję). Jednak póki posłowie mają immunitet, nic ich do płacenia za drogowe zdjęcia nie zmusi. Nie dziwi więc, że nie przejmują się mandatami. Dowiódł tego - w rozbrajająco szczery sposób - poseł PO Paweł Suski, który na list od Inspekcji Transportu Drogowego odpowiedział informacją, że nie może być ukarany, bo jest posłem.
Paweł Suski (PO): (...)eskalacja problemu, bo tak fajnie kogoś złapać...
Mariusz Piekarski, RMF: Bo to zasłanianie się immunitetem
Suski: A co w tym dziwnego, skoro takie jest prawo?
Piekarski: To, że inni płacą i się denerwują
Suski: Dżizys krajst, bo innych nie chroni immunitet! Przykro mi, takie jest prawo.
No cóż, jednych prawo chroni, drugich karze. Taka sprawiedliwość. Postawę posła Suskiego idealnie podsumował jeden z naszych czytelników, Dariusz Ławecki:
Czyli, słuchajcie, Polaczki Wy moje małe, my Wam damy takie prawo, abyście byli bezpieczniejsi, rozumiecie? Dobrze, rozumiecie, Ty tam, grubasku, nie burz się tak, to dla Twojego dobra. A tymczasem ja, święty poseł, Wasz Pan i Władca, będę łamał sobie prawo kiedy tylko zechcę. Będę jeździł jak szalony, stwarzał zagrożenie ruchu drogowego i dawał w pedał gazu ile się tylko da. Wiecie czemu? Bo jestem posłem i mam immunitet. I to moje prawo.
Amen.