Reklama

Beata Szydło na ratunek PiS

Ofensywa medialna pani premier ma naprawić wizerunkowe błędy popełnione przez prawicę. Czy to wykonalne?

Aktualizacja: 16.12.2015 17:51 Publikacja: 16.12.2015 17:43

Premier Beata Szydło

Premier Beata Szydło

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Nawet posłowie PiS przekonani do ostrej linii partii w sprawie Trybunału Konstytucyjnego nieoficjalnie przyznają, że całą operację ich partia źle rozegrała wizerunkowo.

– Nie przygotowaliśmy tego komunikacyjnie – ocenia jeden z parlamentarzystów.

Dlatego też otoczenie szefowej rządu postanowiło rozpocząć ofensywę, której twarzą została Beata Szydło. – Musimy powalczyć o narzucenie naszego przekazu z kampanii – słyszymy od współpracowników pani premier. – Nikt nie nadaje się do tego lepiej niż ona – tłumaczą, przypominając, że wśród wyborców PiS Szydło budzi dużo pozytywnych emocji.

Inny z naszych rozmówców dodaje: – Jest teraz zbyt dużo ośrodków władzy – klub parlamentarny, centrala partii, kancelarie prezydenta i premiera i nikt nie skoordynował tak poważnej operacji, jak ta dotycząca Trybunału.

Jego zdaniem udało się jednak osiągnąć pewne cele. – Dzięki całej sprawie nasz elektorat, który wcześniej nie interesował się Trybunałem, zrozumiał, dlaczego go krytykujemy. Teraz czas na nadrobienie strat, które przy okazji powstały – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Ofensywę rozpisano na odcinki. Pierwszym było mocne wystąpienie Beaty Szydło w Sejmie w środę. Choć dotyczyć miało podatku bankowego, zawierało wykład nowej narracji PiS. Premier przypominała, że obiecała Polakom dobrą zmianę i właśnie przechodzi do jej realizacji. Że chce dać 500 zł na dzieci, które są głodne z powodu aroganckich rządów PO, ale też opodatkować banki i duże sieci handlowe. Jednak – jak wywodziła – duży biznes nie chce się na to zgodzić, rozpętał więc wojnę rzekomo w obronie demokracji, choć tak naprawdę broni wyłącznie własnych interesów, nie mogąc się pogodzić z utratą władzy.

W ten sposób pani premier wyraziła to, co wcześniej mniej lub bardziej wprost mówili politycy partii Jarosława Kaczyńskiego: problemem nie jest PiS, ale PO i Nowoczesna, które bronią interesów najbogatszych i nie chcą dobrej zmiany.

Szydło swoją narrację przedstawiła również w wieczornym wtorkowym wystąpieniu telewizyjnym, które wizerunkowo zostało dobrze przygotowane.

Jak mówią nasi rozmówcy z PiS, ofensywa potrwa również w kolejnych dniach. Premier ma się częściej pojawiać, by przez okres świąteczno-noworoczny oswoić wyborców z jej łagodniejszym wizerunkiem.

Warto zauważyć, że Szydło nie wycofała się z wojny o Trybunał. Ale mówiła o nim zupełnie innym językiem niż Jarosław Kaczyński. Nawet, choć nie wprost, zdystansowała się od prezesa PiS, ogłaszając decyzję o druku wyroku Trybunału z 3 grudnia. Przypomnijmy: Jarosław Kaczyński mówił w wywiadzie dla TV Republika, że tego wyroku nie powinno się publikować.

To jednak nie oznacza, że istnieje poważniejszy konflikt na linii Szydło–Kaczyński. Nasi rozmówcy przekonują, że ofensywa została dobrze przyjęta „na Nowogrodzkiej”, czyli w partyjnej centrali.

Reklama
Reklama

Ale to też największa słabość tej ofensywy. U jej podstaw jest założenie, że tak jak Szydło pomaga wizerunkowi PiS, tak występy partyjnych jastrzębi, z Kaczyńskim na czele, ten wizerunek psują (szczególnie u bardziej umiarkowanych wyborców). Powtórzy się więc sytuacja z kampanii wyborczej, gdy wysiłki sztabu i współpracowników Szydło były raz po raz niweczone przez występy Antoniego Macierewicza czy samego Kaczyńskiego. Czy to może przynieść jakiś efekt?

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama