Reklama

Żukowski: Gem, set, hazard

Na pytanie, jakie jest największe zagrożenie dla sportu, fachowcy od dawna odpowiadają zgodnie: internetowy hazard.

Publikacja: 18.01.2016 20:08

Żukowski: Gem, set, hazard

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

To choroba, która czyni nawet większe spustoszenie niż farmakologiczny doping. Wśród sportów najbardziej podejrzanych wymienia się tenis, gdyż tu ustawienie meczu jest bardzo łatwe i wymaga przekonania tylko jednego człowieka.

Są już zdyskwalifikowani tenisiści, wśród nich dwóch Polaków, ale walkę z internetowym hazardem trudno uznać za prowadzoną na śmierć i życie. Jeśli do informacji ujawnionych przez portal BuzzFeed i BBC uda się dodać nazwiska, będzie to potwierdzenie, że jest tak, jak nam się zdawało, tj. hazard zaczyna podkopywać wiarygodność tenisa.

Nie ma szans, by problem ten załatwiły władze sportowe, tak jak nie załatwiły sprawy Armstronga, korupcji w FIFA i dopingu lekkoatletów Rosji. Potrzebna jest pomoc państwa, i to nie jednego, dlatego premier Wielkiej Brytanii David Cameron czyni słusznie, zapowiadając śledztwo.

Organizacje rządzące tenisem (ATP – mężczyźni, WTA – kobiety) mają wystarczające środki finansowe, by poprowadzić własne dochodzenie, ale trudno uwierzyć w ich wielką determinację, bo to byłoby jednak plucie do własnej zupy, bardzo smacznej i tłustej. Widzieliśmy to przy okazji piłki nożnej i lekkoatletyki, tenis poszedłby zapewne tą samą drogą.

Zawodnicy drugiego i trzeciego planu przyznają, że są kuszeni propozycjami, w których wypłata od nieuczciwego bukmachera jest wyższa niż premia za ewentualne zwycięstwo, tzn. bardziej opłaca się przegrać, niż wygrać. A nie każdy tenisista to bogacz, wielu z trudem wiąże koniec z końcem i podstawową ich troską jest nie zarobek, lecz zwrot kosztów podróży. I właśnie głównie na nich zarzucana jest ta sieć. Jednorazowa zgoda topi gracza na całe życie i może dlatego kilku bardzo dobrych tenisistów, np. Rosjanin Nikołaj Dawydienko, podejrzewany o nieuczciwą grę w Sopocie i Sankt Petersburgu, spłacało długi zaciągnięte w młodości, gdy na rozwój talentu potrzebne są pieniądze.

Reklama
Reklama

Miejmy nadzieję, że dowody przeciwko oszustom się znajdą i tym razem nie skończy się na ploteczkach słyszanych od dawna w tenisowych szatniach.

Zobacz także:

Hazardowa chmura nad tenisem

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama