Nowelizacja kodeksu karnego, wprowadzona ustawą szpiegowską, przeszła przez Sejm właściwie bez refleksji. Przeciwko głosował jedynie Artur Dziambor. PiS popierał w całości, opozycja się wstrzymała. Prezydent Andrzej Duda podpisał. W ten sposób wszedł w życie nie tylko kompletnie absurdalny, niemożliwy do wyegzekwowania, gorszy niż w PRL zakaz fotografowania między innymi budynku Narodowego Banku Polskiego – z mocy prawa. Zaostrzono również, ale także bardzo poszerzono przepisy dotyczące szpiegostwa. Nawet w podstawowym przepisie art. 130 kodeksu karnego, tego właśnie dotyczącego, do „brania udziału w działalności obcego wywiadu” dodano „działanie na rzecz obcego wywiadu”.
Z ostatecznej postaci nowelizacji zniknęło co prawda umieszczone tam na etapie projektu przestępstwo „szpiegostwa nieumyślnego” – jako najbardziej kontrowersyjne. Jednak w innym miejscu dodano przepis penalizujący prowadzenie dezinformacji w połączeniu z braniem udziału w działalności obcego wywiadu albo działaniem na jego rzecz. Wiele osób zastanawia się zatem, co oznaczać będzie w praktyce „działanie na rzecz”. Takie sformułowanie istniało w kodeksie karnym w art. 130 już wcześniej (tyle że w paragrafie 2), było zatem analizowane w komentarzach do prawa karnego.
Czytaj więcej
W środę prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która zaostrza kary za działalność wywiadowczą przeciwko Polsce. Przewiduje te...
Czytamy w nich, że „działanie na rzecz” oznacza działalność mniej sformalizowaną albo w ogóle niesformalizowaną, ale jednak konieczny jest jakiś związek z obcym wywiadem. Wydaje się zatem raczej niemożliwe, żeby sąd skazał kogoś z nowego paragrafu 9 art. 130 za działania prowadzone kompletnie bez żadnego porozumienia i kontaktu z obcym wywiadem. Inaczej mówiąc, dezinformacja sama w sobie wciąż karana w Polsce nie będzie – całe szczęście, bo byłby to wstęp do twardego autorytaryzmu.
Nie znaczy to jednak, że wszystko jest świetnie. Nie mamy bowiem gwarancji, że prokuratura nie zacznie interpretować sformułowania „działać na rzecz obcego wywiadu”, rozszerzając. Nie jest też powiedziane, że służby na podstawie nowych przepisów nie zaczną prowadzić działań operacyjnych przeciwko niewygodnym dla władzy obywatelom, korzystając między innymi z tego przepisu jako pretekstu. Wystarczy uznać coś za „dezinformację” i rozpocząć kontrolę, argumentując, że konieczne jest sprawdzenie, czy nie ma tu miejsca na branie udziału w działalności obcego wywiadu albo działanie na jego rzecz.
Być może zaostrzenie kar za szpiegostwo było potrzebne i miało sens. Jednak podpisana przez prezydenta nowelizacja kodeksu karnego (oraz kilku innych ustaw w pakiecie) idzie znacznie dalej. Nikt nie zadbał o rozwianie wątpliwości, a piramidalnie wręcz absurdalny kształt przepisu o zakazie fotografowania sugeruje, że nikt w ogóle nie zastanowił się nad rzeczywistymi skutkami wprowadzanych przepisów. Albo druga, gorsza możliwość – właśnie się zastanowił i sformatował je tak, żeby łatwo było za ich pomocą uderzać w tych, którzy odmawiają podpisywania się pod oficjalną linią władzy.
Autor jest publicystą „Do Rzeczy”