Z okazji przypadającego 24 marca Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką przypominamy tekst z 2016 roku.
W 2013 r. na stronie internetowej izraelskiego instytutu Yad Vashem napisano: „Zbrodnia na Ulmach – gdy cała rodzina została zamordowana razem z ukrywanymi Żydami – stała się symbolem polskiej ofiary i męczeństwa podczas niemieckiej okupacji". To prawda.
Nie możemy jednak zapominać, że takich rodzin jak Ulmowie, którzy narażali swoje życie, pomagając żydowskim sąsiadom, było znacznie więcej. W muzeum w Markowej będzie można zobaczyć drzwi ze śladami po kulach z egzekucji pięcioosobowej rodziny Baranków (wśród ofiar było dwoje dzieci), których Niemcy zabili 15 marca 1943 roku w miejscowości Siedlisko tylko za to, że udzielali schronienia czterem Żydom. W samej Markowej ukrywało się jeszcze ok. 20 innych Żydów w chłopskich domach. Dzięki temu przeżyli okupację niemiecką.
Według historyków w czasie wojny co najmniej 1600 Polaków tylko z terenu Podkarpacia ukrywało ok. 2900 Żydów. Około 200 Polaków straciło z tego powodu życie z rąk Niemców, Austriaków i współpracujących z nimi Ukraińców.
Najpewniej niebawem wiele miejsca zostanie poświęcone w podkarpackim muzeum także innym Sprawiedliwym. Nie wyobrażam sobie, aby nie znalazła się tam informacja o pochodzącym ze Śląska Henryku Sławiku, działaczu niepodległościowym związanym z ruchem socjalistycznym, który w czasie wojny na Węgrzech pomógł ok. 5 tys. Żydów.