Nic na razie nie wiemy o sankcjach, ale prawo z pewnością je przewiduje. Znając surowość reżimu za nieprzestrzeganie przepisów należy spodziewać się ciężkich kar finansowych dla właścicieli, a dla czworonogów wyroków długoletniego więzienia, a nawet – co nie byłoby szczególnie dziwne (białoruski kodeks karny przewiduje przecież karę śmierci) – publicznych egzekucji.
Nie można mieć wątpliwości, kto stoi za takim pomysłem. Idea z pewnością narodziła się w głowie ojca narodu, którego musi przynajmniej irytować bezsens nocnego miauczenia i szczekania w godzinach przeznaczonych na ciężką pracę, bądź zasłużony odpoczynek. Skoro bydlęta tego nie rozumieją, niech zrozumieją to przynajmniej ich właściciele, na których ciąży przecież jakiś społeczny obowiązek nadzoru.