Według definicji (SJP) cezura to „moment przełomowy w czyimś życiu, w dziejach ludzkości, narodu, w historii kultury itp., wyraźnie wyznaczający koniec jednej epoki i początek kolejnej”. Moje pokolenie doświadczyło trzech cezur: rozpadu ZSRR, w konsekwencji odejście w niebyt ludowej ojczyzny, która w pierwszej swojej fazie tyranizowała i mordowała Polaków, w kolejnej wykoślawiła nasze dzieciństwo i młodość. Drugą cezurą był terrorystyczny atak islamistów na WTC, modelujący nowy paradygmat polityki amerykańskiej. Dzisiaj atak sowieckich hord (bo przecież nie „armii”) na niepodległą Ukrainę wyznacza nową linię. Jeśli ktokolwiek uważa, że to okrutne barbarzyństwo nie wpłynie na naszą przyszłość, nie zmieni granic geograficznych, układu sił i polityki, jest w błędzie. Świat, na naszych oczach po raz trzeci zachwiał się w posadach. Czy człowiek wytrzyma to kolejne trzęsienie ziemi? Erupcję zła i nienawiści?

Nawet jeśli ta wojna jakoś (sic!) się zakończy, nawet jeśli nie przepoczwarzy się w konflikt ogólnoświatowy i Ukraińcy utrzymają swoje okrojone państwo, ich nienawiść do rosjan (ponownie poprosiłem korektorów, by pozostawili świadomie napisaną przeze mnie małą literę) będzie trwała przez wiele pokoleń. Trudno im będzie wybaczyć to, co dzisiaj wyprawiają na ich ziemi okupanci. Zapomnieć o mordach dokonywanych na ludności cywilnej, bombardowaniu szpitali, szkół, osiedli, miast i wiosek – gwałtach dokonywanych na kobietach i dzieciach, kradzieży, deportacjach w głąb terytorium agresora. Jak mogą zapomnieć o mobilnych komorach gazowych tuż za linią frontu – „piecach szatana”, w których palone są ludzkie zwłoki, by ukryć przed światem zbrodnie. I choć Holokaust i komory gazowe to pomysł Adolfa, Władimir udoskonalił go, rzec by można – uwspółcześnił.

Czytaj więcej

Były premier Rosji: To początek końca ery Putina

Co tu można dodać? Polecić lekturę „Na szczytach rozpaczy” Ciorana? Wyliczać wcześniejsze okrucieństwa cesarzy, królów, tyranów w różnych systemach politycznych? Od zarania historii niekończące się wojny o władzę, terytoria, wojny gospodarcze, religijne. Jaką ma przyjąć postawę człowiek myślący, zewsząd atakowany przez historię i codzienność współczesnego świata? Gdzie szukać i jakie panaceum znaleźć na to wszechogarniające, z codziennych wiadomości wiejące zło: dominację człowieka nad człowiekiem, ksenofobię, chęć zysku.

Gdzie szukać autorytetów, skoro wszystko (dosłownie wszystko) zostało zbezczeszczone, spauperyzowane. Jak być katolikiem w kraju, w którym hierarchowie skrywają niecne sprawki swoich podwładnych, bądź też zajęci są „interesami” i kunktatorsko współpracują z władzą. Co myśleć o papieżu, który beztrosko wdaje się w politykę? Jak traktować polski rząd, oszukujący nas, kłamliwy. Z jednej strony deklarujący prawość i empatię (przynajmniej dla ukraińskich uchodźców), z drugiej wykorzystujący otwarte serca Polaków i okrutną wojnę do załatwienia swoich partykularnych interesów. Przede wszystkim utrzymania władzy.

Wszystko inne to wydmuszki. Nie ma dla decydentów świętości, troski o Polskę i Polaków, nie ma osobistej godności, prawości, nie ma szacunku dla zdania ludzi uczciwych i mądrych. Świat, w tym Polska, pogrąża się w chaosie, rozczłonkowuje, dąży do entropii. I choć nie możemy przeciwstawić się prawom fizyki, nie oznacza to, że mamy zrezygnować z prawa do moralności. Moralności i normalności.

Bierzmy przykład z Ukraińców. Bądźmy odważni i ufni. Trwajmy, a przetrwamy

Jak zatem myśleć? Jak wyzwolić w sobie pozytywną energię i co możemy uczynić? Empatia kontra zbrodnia! Godność przeciw dzikim! Lenistwo, niechlujstwo umysłowe, pobłażliwość rodzą autokratów i zbrodniarzy. Dowodem choćby tylko hitleryzm, stalinizm, dzisiaj putinizm. Uniżenie i służalczość sowietów wobec każdej władzy. Od pokoleń. Najpierw czołgali się ze zgiętymi karkami przed bojarami i carami, po rewolucji dali sobie wmówić, że są narodem wyjątkowym, że wszystkie inne narody mają stać przed nimi na baczność. W imię tej ideologii będą pałaszować brukiew i kartofle, byleby mieć poczucie, że są narodem „wielkim”, niezwyciężonym. Dlatego też tak łatwo ulegają propagandzie. Ślepo wierzą, że ich czołgi wiozą na Ukrainę wolność i demokrację.

Powtórzę: godność przeciw dzikim! W najszerszym tego zdania znaczeniu. Bo groźni są także ci, którzy swoimi działaniami niszczą humanizm: wiarę, etykę, moralność – fundament bytu człowieka. Zatem na przekór losowi, na przekór światu, na przekór polskim politykom u władzy – walczmy. Nie poddawajmy się. Bierzmy przykład z Ukraińców. Bądźmy odważni i ufni. Trwajmy, a przetrwamy. Tak jak nasi przodkowie przetrwali okres zaborów. Jest nieznany nam powód, że urodziliśmy się w tym, nie innym miejscu, w takim, nie innym czasie. Widać, wyznaczono nam odmienne niż poprzednim pokoleniom zadania. Uszanujmy to. I pamiętajmy: wbrew pozorom także od nas zależy, kiedy i jakiej wartości nastąpi kolejna cezura.