Przestańcie łaskawie oburzać się w moim imieniu, bo to potrafię sam, nawet lepiej i bardziej malowniczo; natomiast zróbcie coś, za co Wam płacimy jako podatnicy: wymyślcie, jak się wydostać z tego syfu, w którym znaleźliśmy się obecnie przy niemałym Waszym udziale.

Gdy krzyczycie o końcu świata przy każdej nadarzającej się okazji, dewaluujecie i koniec świata, i Waszą powagę. Gdy krzyczycie bez przerwy o końcu demokracji, nadajecie powagę sytuacjom w gruncie rzeczy komicznym. Owszem, groźnym, ale równocześnie śmiesznym.

Gdybyście się tak nie podniecali byle czym, wyborcy zauważyliby zapewne, jak nieskończenie śmieszny jest Suski, gdy mówi o okupacji Brukseli. Jak śmieszny jest Terlecki, gdy grozi palcem Brukseli i zapowiada „drastyczne kroki". Jak śmieszny jest Kaczyński, gdy mówi, że wstaliśmy z kolan. Ja np. nigdy nie klęczałem, więc i nie musiałem wstawać.

Zróbcie sobie, proszę, dwa dni w tygodniu bez kasandrycznych przepowiedni (z których większość się nie spełnia) i tydzień miesięcznie bez mówienia o PiS-ie. Mówcie wtedy o sobie – o tym, co zrobiliście przez ostatnie trzy tygodnie. Jaką ustawę poddajecie pod konsultację. Jaki problem zidentyfikowaliście jako ważny i jaki macie pomysł na jego rozwiązanie. Jaki błąd popełnialiście do tej pory i jak zamierzacie go naprawić.

Czytaj więcej

Maciej Strzembosz: Całkowicie błędna strategia

Pokażcie, że się uczycie, że myślicie o nas i naszych potrzebach, a nie o abstrakcyjnych ideach. Owszem, idee są ważne, a czasami nawet kluczowe, ale krzyczycie o nich od sześciu lat, a nic nie mówicie o konkretach. Więc teraz pora na konkrety.

Powiedzcie mi więc, czego się nauczyliście, obserwując marnotrawstwo kapitału politycznego przez Trzaskowskiego po wyborach prezydenckich. Jaki macie plan dla wyludniających się średnich miast. Jak zamierzacie rozwijać te pomysły PiS, które się sprawdziły (poproszę listę). Jak przekonacie ludzi, by wreszcie zaczęli się szczepić. Jak będą wyglądały media publiczne pod Waszą władzą. Jak doprowadzicie do ponownej niezawisłości sądów bez uchylania tysięcy wyroków.

Jak zamierzacie współpracować między sobą teraz i po wyborach. Jak zamierzacie sprawić, by parlament znów był parlamentem, w którym się szanuje także opozycję i rzetelnie dyskutuje o przyszłości Polski, a nie odrażającą maszynką do głosowania. (Pokażcie mi regulamin nowego Sejmu, a reszty sam się domyślę).

Na ile Wasz przyszły minister finansów będzie klonem Rostowskiego, który na wszelkie inicjatywy społeczne odpowiadał: nie ma pieniędzy, a równocześnie z każdym rokiem dopuszczał do coraz bardziej degresywnej stawki podatkowej dla najbogatszych Polaków. Ile w Waszym rządzie będzie powrotu do fiskalizmu i makroekonomii, a ile zrozumienia realnych problemów ekonomiczno-społecznych. Kiedy pokażecie projekty rozwiązań, z których wynika, że rozumiecie, iż jakość życia to nie tylko rosnąca średnia zarobków, ale także łatwy i proporcjonalny dla wszystkich dostęp do usług, infrastruktury czy opieki zdrowotnej. Co zrobicie z katastrofą klimatyczną? Jak zamierzacie zmniejszać w Polsce emisję gazów cieplarnianych i jak zamierzacie nas chronić przed nieuchronną drożyzną z tym związaną.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Cywilizacja ludzka opiera się na kilku filarach: wolności, wzajemnej trosce, zbiorowym i indywidualnym bezpieczeństwie, lojalności, autorytetach, sacrum, kreatywności. Co o tym myślicie? Powiedzcie jasno, bo gdy każecie się domyślać, z każdym dniem myślę o tym gorzej.

Zamiast narzekać na narrację PiS, opowiedzcie nam, jak będzie wyglądała Polska pod Waszymi rządami. Macie nam do opowiedzenia bardzo dużo w niedługim okresie, bo do tej pory tego w ogóle nie robiliście. Więc zacznijcie wreszcie opowiadać. I to nie każdy z osobna, ale razem, po wynegocjowaniu wspólnego stanowiska.

Zamiast zajmować się obsesyjnie PiS, zajmijcie się nami. Jeśli tego nie zrobicie, gruntownie i jak najszybciej, ryzykujecie, że w czasie najbliższych wyborów zostaniemy w domu.