Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Debata prezydencka w 2015 roku
Gdy tylko rozpoczęła się prekampania wyborcza, natychmiast pojawiły się porównania, że w stolicy powtórzy się schemat z ostatniej kampanii prezydenckiej. Kilka miesięcy później widać, że nic takiego nie ma miejsca. Jeśli Patryk Jaki wygra w Warszawie, to w zupełnie inny sposób, niż Andrzej Duda zdobył prezydenturę.
Pierwsza i najważniejsza różnica dotyczy oczekiwań i atmosfery. Mało kto dziś pamięta, jak mocno na prawicy krytykowana była kampania prezydenta Dudy. W zasadzie aż do I tury wyborów nikt nie wierzył w to, że Andrzej Duda pokona Bronisława Komorowskiego. Entuzjazm wobec kandydata PiS było widać np. w liczbie bannerów wieszanych na płotach, ale panowała opinia, że Komorowski jest faworytem. Teraz jest inaczej. Oczekiwania wobec Jakiego podkręcają jego zwolennicy, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Niektórzy zaczynają chyba wierzyć, że kilka okrzyków: „Wygra pan", do Jakiego w trakcie spacerów po osiedlach oznacza, że na tak trudnym terenie jak Warszawa kandydat prawicy jest faworytem. Inaczej niż Duda, Jaki ma na starcie duży elektorat negatywny i wyrobiony wizerunek, chociaż – to akurat podobieństwo – podobnie jak Duda dobrze radzi sobie w bezpośrednich rozmowach z wyborcami.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: