Co robić, żeby wyjść z kąta? Są dwie drogi. Trzeba zostać nowoczesnym mocarstwem technologicznym, innowacyjnym, z przemysłem nastawionym nie na zaspokajanie, ale na tworzenie nowych potrzeb. Potęgą opartą nie na surowcach, ale na ludziach i ich myślach.

Ale to droga trudna, daleka, wątpliwa wobec horyzontów intelektualnych polskich elit i wymagająca ogromnych nakładów finansowych. Nawet nasza dziura budżetowa nie wystarczy. Jest jednak drugi sposób, znacznie łatwiejszy, prostszy i szybki zostania pępkiem świata, krajem specjalnej troski, pupilem cywilizacji i przedmiotem zabiegów globalnych liderów.

Trzeba w Polsce zawiesić demokrację, zaprowadzić dyktaturę, stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Internować, kogo się da, i osadzić w reedukacyjnych obozach pracy. Przywrócić karę śmierci. Egzekucji dokonywać publicznie. Pozbawić gejów praw publicznych i honorowych. Wystąpić z NATO, a za to zawrzeć sojusze wojskowe z Kubą, Koreą Południową, Iranem, Wenezuelą i Libią pułkownika Kadafiego. Ogłosić listę roszczeń terytorialnych wobec wszystkich sąsiadów. Domagać się nie tylko Hamburga, ale i Smoleńska.

Brzmi strasznie, wiem, ale to jedyny sposób, aby traktowano nas poważnie. Polska zwyczajna, normalna, włączona w międzynarodowe struktury i niezagrażająca destabilizacją nikogo nie obchodzi. Ale już taka Polska domagająca się uwzględniania jej interesów irytuje w najwyższym stopniu i przeszkadza. Natomiast Polska łamiąca wszelkie normy, gwałcąca zasady bardziej otwarcie i bardziej drastycznie niż Białoruś Łukaszenki natychmiast stałaby się pupilkiem zachodniego świata. Jak grzyby po deszczu powstałyby na Zachodzie organizacje społeczne monitorujące sytuację, broniące praw człowieka i wzywające do udzielania pomocy w powrocie na drogę cnoty politycznej.

Zaczęłyby się tajne rokowania, coś za coś. Rezygnacja ze Smoleńska w zamian za dostawy gazu, z Hamburga w zamian za uratowanie stoczni. Zerwanie sojuszu z Iranem i Libią w zamian za patrioty. Amerykanie błagaliby o możliwość postawienia w Polsce nie tylko tarczy, ale i miecza.

Tak jest mentalnie zorganizowany świat, że normalni się nie liczą. Nawet kiedy położeni są na drodze, o której nikt nie wie do końca, czy prowadzi z Zachodu na Wschód czy odwrotnie, ze Wschodu na Zachód.

[ramka][link=http://blog.rp.pl/rybinski/2009/09/25/o-skutecznym-rad-sposobie/]Skomentuj[/link][/ramka]