[b]Rz: Bankrutująca Irlandia ma dostać pomoc z Unii Europejskiej, choć jeszcze niedawno była symbolem sukcesu i dobrobytu. Donald Tusk zapowiadał, że Polska stanie się drugą Irlandią.[/b]
[b]Marcin Król[/b]: Irlandia to przykład kraju biednego, który bardzo szybko stał się krajem bogatym i kwitnącym. Podobnym symbolem były i są nadal Stany Zjednoczone. Tutaj z kolei chodzi o przekonanie, że samo społeczeństwo, a nie politycy, rewolucje czy radykalne zmiany, może zbudować swój dobrobyt. Wystarczy wymienić chociażby nasz podziw dla amerykańskiego stylu życia, w którym przysłowiowy pucybut staje się milionerem.
[b]W 1981 roku Lech Wałęsa chciał budować w Polsce drugą Japonię.[/b]
To też był przykład państwa, które osiągnęło sukces znikąd. Jej rozwój rozpoczął się jeszcze w XIX wieku. Doszła od zera do olbrzymiego rozwoju cywilizacyjnego i fantastycznych sukcesów.
[b]Czy to jedyne symbole dobrobytu?[/b]
Dziwi mnie, że nie powstały inne mity. Na przykład Finlandia, która pokazuje, że rozwinąć można się także, inwestując w naukę. W tym kraju zainwestowano 5 proc. PKB w naukę właśnie i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Jest też niesłychanie bogata Austria z niskim bezrobociem i bez problemu mieszkaniowego.
[b]Skąd się wziął sukces Austriaków?[/b]
W Austrii duża część społeczeństwa zgodziła się na to, że będzie mieszkała w dwu- lub trzypokojowych mieszkaniach, które budowały gminy. Do dziś zresztą Austriacy tak mieszkają. Dlatego na każdym rogu ulicy jest knajpa – bo w domach jest za mało miejsca na towarzyskie spotkania. W przypadku Austrii czy Finlandii silne i popularne przywództwo polityczne potrafiło zmusić społeczeństwo do wyrzeczeń na rzecz przyszłego rozwoju. Niestety Lech Wałęsa i Donald Tusk nie podjęli podobnego wysiłku w naszym kraju.
[b]Czy Polska stanie się kiedyś symbolem dobrobytu?[/b]
Już nim jesteśmy – dla Ukrainy czy Białorusi. Polacy nie doceniają sukcesów cywilizacyjnych, które już osiągnęli. Szkoda tylko, że stawanie się państwem dobrobytu trwa u nas tak długo.