W doborze swoich rozmówców redaktor Justyna Pochanke używa coraz bardziej "egozotycznych kluczy". Jednego można być pewnym, że mianownikiem, który zawsze łączy gości jest wielka niechęć do PiS. Tym razem duet Giertych - Nałęcz poddał totalnej krytyce białą księgę. A do tego duetu dołączyła solistka Pochanke.
Justyna Pochanke:
Trudno poważnie traktować te informacje.
Tomasz Nałęcz:
Trzeba poczekać na rzetelny opis katastrofy, a to może zrobić tylko komisja Jerzego Millera. Nikt z nas nie poszedłby w sprawie operacji chirurgicznej do pana Macierewicza, tak nikt go nie uzna za eksperta od lotnictwa.
Roman Giertych:
Ja mam wrażenia że ta lista, nowa lista Macierewicza, była przewidywalna. To jest bowiem lista głównych przeciwników PIS. Z jednego musi się Macierewicz wytłumaczyć, skąd powziął wiadomość, że samolot rozbił się 15 metrów nad ziemią.
Justyna Pochanke:
Ja nie chcę dyskutować o wnioskach technicznych. Przyznam szczerze, że ich nie szanuję. Wszyscy wiemy, że było to fatalnie zorganizowane 7 kwietnia i 10 kwietnia. Ja dziś czytam prof. Żylicza, nie Macierewicza, w „Gazecie Wyborczej” i on mówi, że minister Klich ma się czym przejmować.
Roman Giertych:
Ja znam Donalda Tuska dosyć dobrze. On podejmie decyzję w sprawie dymisji ministra obrony. Klich może podjąć ją honorowo.
Tomasz Nałęcz:
Do takich decyzji może dojść po publikacji raportu Millera. Wtedy, jeśli by taka decyzja była, to opierałaby się o fakty i konkretny raport, a nie jakieś insynuacje. Czy to, co widzieliśmy wczoraj i dziś, to nie dowód politycznej bylejakości?
Faktycznie oglądając "Fakty po faktach" dostrzegamy wybitnych specjalistów od politycznej bylejakości. Nałęcz to przecież ekspert od "politycznej pedofilii", a mecenas Giertych od lektur szkolnych. Ciekawe, w roli jakiego eksperta odnalazłaby się redaktor Justyna Pochanke.