Nie byliśmy naiwni – my, pokolenie Sierpnia '80 – co do przywódców »opozycji demokratycznej« i »Solidarności«. Nie liczyliśmy, że wytrząsną z rękawa rozwiązanie narosłych przez lata »realnego socjalizmu« problemów gospodarczych i społecznych, że jednym ruchem palca zmienią zrujnowany kraj w oazę dostatku. Wierzyliśmy tylko w jedno: w ich bezwzględną uczciwość i oddanie prawdzie, w ich zasadniczą, moralną wyższość nad reżimem, który ogłosił ich swoimi najgroźniejszymi wrogami. I to jest najboleśniejszy zawód, jaki sprawiła Polakom III RP: państwo, które okazało się równie zakłamane, jak poprzedzająca je PRL".