Reklama

Główne rozbieżności między MAK a komisją Millera

Jakie są główne rozbieżności między ustaleniami polskiej komisji a rosyjskiego komitetu?

Publikacja: 02.08.2011 21:03

Komisja Millera twierdzi, że piloci chcieli odejść, ale zgubiły ich trudne warunki i brak umiejętności. MAK zaś ciągle się upiera, że załoga za wszelką cenę usiłowała lądować.

Lądowanie

Dowody? Kapitan powiedział: "Podchodzimy do lądowania", po zejściu poniżej 100 m samolot zniżał się dalej, załoga zignorowała komendę "pull up", autopilot został zerwany dopiero przez gwałtowny ruch wolantem tuż przed katastrofą – najpewniej wtedy, gdy piloci zauważyli pierwsze przeszkody.

To logiczne, ale Rosjanie nie wzięli pod uwagę jednej z kluczowych informacji. Zaraz po przekroczeniu 100 m kapitan wydaje komendę odejścia na drugi krąg. Dla polskiej komisji to koronny dowód. Eksperci MAK byli o to pytani, ale nie odpowiedzieli.

Błędy wieży

MAK twierdzi, że kontroler – chodzi o Wiktora Ryżenkę – nie popełnił błędu, potwierdzając kilka razy, że samolot jest "na kursie i ścieżce". Odchylenie samolotu od drogi lądowania nie było na tyle duże, by potrzebne były korekty z wieży. To kontrowersyjna teza. Np. na szóstym kilometrze Tu-154M był 120 metrów za wysoko, o 125 metrów w lewo od osi pasa. Wedle raportu Millera większość odchyleń była poza normą i powinna być widoczna na urządzeniu, przy którym siedział Ryżenko. Trudno też uznać, że prawidłowa była reakcja Ryżenki na zejście samolotu poniżej ścieżki. Powinien wezwać kapitana do wyrównania lotu, gdy maszyna była na 100 m. Zrobił to, dopiero gdy maszyna zeszła na wysokość  14 metrów. Komenda padła dziesięć sekund za późno.

Radary

Dlaczego Ryżenko nie reagował? Brak umiejętności, dezynwoltura, niesprawny radar? MAK twierdzi, że nie ma nagrania wideo, które pokazywałoby funkcjonowanie urządzeń (przed rozpoczęciem pracy kontrolerzy sprawdzili kamerę i działała). Jaki był stan radaru, innych urządzeń nawigacyjnych? Tajemnica.  Po katastrofie MAK nie dopuścił polskich ekspertów do udziału w oblocie technicznym. Powód? Sprawdzenie wykonywano na samolocie wojskowym.

Reklama
Reklama

Naciski na kontrolerów

Rosjanie zaprzeczają, że były jakieś naciski na kontrolerów, powołują się m.in. na analizy psychologiczne. Twierdzą, że zastępca dowódcy jednostki w Twerze Nikołaj Krasnokutskij miał prawo być na wieży i wspólnie z kontrolerami "wypracowywał decyzje". W rzeczywistości pułkownik wydawał polecenia: "Sprowadzasz do stu metrów, bez dyskusji", strofował ich: "Nie rzucaj się", sam komunikował się z nadlatującymi samolotami.

Naciski Błasika

MAK jest za to przekonany, że obecność w kokpicie gen. Andrzeja Błasika była naciskiem – na co też wskazują analizy psychologiczne. A także fakt, że generał osobiście nadzorował 36. pułk. Polska komisja zwraca uwagę, że Błasik mógł rozpraszać załogę, ale dowodów, że naciskał, brak.

Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama