Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego - Bartłomiej Biskup wyjaśnia:
W Warszawie główna walka rozegra się między liderami list i to oni zgarną zdecydowaną większość głosów. Kandydaci z dalszych miejsc walczą już o poparcie pojedynczych osób. Zatem wielu polityków doszło do wniosku, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na druk ulotek. Starają się pokazać wyborcom tańszym sposobem, głównie przez Internet i portale społecznościowe.
Radny Dariusz Dolczewski z PO stworzył komiks i logo z literą „D” nawiązując do Supermana:
Nazywam się Dariusz Dominik Dolczewski, kandyduję z miejsca 12. Postanowiłem więc wykorzystać literkę „D” i stworzyłem hasło „D jak działanie”. To mi się skojarzyło właśnie z takim aktywnym bohaterem, tym bardziej, że ja też staram się ciągle coś robić, działać jak najaktywniej.
W „Rz” czytamy, że Maciej Maciejowski startujący z 23. miejsca listy PiS wykorzystał skojarzenie z gwiazdami sportu:
Sięgnął po autorytet słynnych sportowców i zestawił na Facebooku swój „numer startowy” z fotografiami koszykarza Michaela Jordana oraz piłkarza Davida Beckhama, którzy również występowali z numerem 23.
Kandydatka PO, startując z 23. miejsca, wykorzystuje nawiązanie do liczby:
Z 23. miejsca, ale na liście PO, startuje Mariola Rabczon. Ta kandydatka postanowiła przypomnieć znanego i lubianego Hansa Klossa. „Zapamiętaj – nr 23 jak J-23” – napisała na ulotce.
Jesteśmy pełni podziwu dla fantazji kandydatów do Sejmu, która, jak widać, nie zna granic. Ale czy po wyborach będą tak samo aktywni, jak w czasie kampanii?