Czy i on pozwoliłby „odpocząć” Adamowi Rapackiemu, gdyby nadal był szefem MSW:
Ja przywracałem z odpoczynku byłego generała, był poza służbą i zaprosiłem go do współpracy. Dobrze oceniam te cztery lata współpracy. Każdy minister ma pełną odpowiedzialność i możliwości decyzyjne. Gdybym był ministrem, nie zrezygnowałbym ze współpracy z nim.
(…) Będę bronił niezależności decyzji ministra Cichockiego. On ma swoją wizję i będzie rozliczany przez premiera, Sejm. Trzeba mieć tam twardych zawodników do współpracy. Mam nadzieję, że Cichocki podoła. Sytuacja w policji wymaga ciężkiej pracy, wymaga wielkiej wyobraźni i zaangażowania, żeby przeprowadzić projekt emerytur mundurowych.
O spotkaniu Donalda Tuska z lekarzami:
To dobry sygnał, jak jest rozmowa, to są dobre wnioski. Zawsze są nerwy i emocje - emocje są prawdziwe. To nie było grożenie, to był twardy komunikat. (...) Tusk nie odmówił rozmowy. Sprawa jest skomplikowana, musimy wspólnie znaleźć wyjście z sytuacji. Nie chcę żeby było wrażenie, że Arłukowicz jest winny i wskazywać go palcami. To w naszym wspólnym interesie, żeby się nam udało.
Czy winna jest zatem Ewa Kopacz?
To kwestia NFZ, ministerstwo zdrowia ustawę przeprowadziło - to potwierdza sensowność podjęcia trudnych decyzji. Ustawa ma sens, gdy zostanie przeprowadzona i zaakceptowana. Musimy przez to przejść, musimy wspierać Arłukowicza.
Schetyna mówił też o swoich stosunkach z Donaldem Tuskiem:
Są partnerskie, nigdy nie uważałem się za przywódcę wewnętrznej opozycji.
Czy SLD przyjaźnie odnosi się do partii rządzącej?
Różne są oceny tej postawy, ja słyszę, że czeka i chętnie dołączyłaby do koalicji rządowej. Ale uspokajam, że nie ma takiej potrzeby. PO-PSL jest wystarczająca - chcemy być z PSL. Proszę się nie martwić na zapas o losy tej koalicji, bo nie ma alternatywy.
Mamy wrażenie, że „stary” Schetyna gdzieś zaginął - a nowy, ugrzeczniony i w pełni zgadzający się z premierem stał się bardzo przewidywalny.