Franciszek Smuda nie krył, że był zadowolony z wyniku meczu. Kiedy prowadzący wywiad reporter zaczął dopytywać o słabości lewej strony, Smuda nie wytrzymał i wypalił:

Rozegraliśmy dobre spotkanie.

Dlaczego pan od razu zaczyna krytykować? Mecz zremisowaliśmy, mamy dalej szansę przejścia do ćwierćfinału, a pan zaczyna od krytyki. Naturalnie, że wszyscy zawodnicy dali z siebie wszystko, naturalnie, że nie wszyscy grają perfect, niektórzy popełniają błędy, zawsze się będą one zdarzać, ale zapomnijmy. Bo mamy jeszcze jedno spotkanie, musimy się tu skoncentrować, a nie zastanawiać kto najwięcej błędów popełnił.

Gdy dziennikarz podkreślił, że chwali drużynę, ale warto się zastanowić, jak wyeliminować błędy, Smuda kontynuował:

Nie będziemy od razu grali jak Brazylia, to jeszcze trochę potrwa. Nas każdy rozlicza jakbyśmy byli Brazylijczykami! Jesteśmy młodym zespołem polskim, na pewno obiecującym, w przyszłości zespół będzie jeszcze grał, dojdą młodzi utalentowani zawodnicy, kadra się poszerzy, mamy przyszłość.

Uważam, że wszyscy zawodnicy dali z siebie wszystko. Naturalnie, że nie wszyscy grają perfekt, niektórzy popełniają błędy. Te błędy będą się zawsze zdarzać. I zapomnijmy, jeżeli ktoś popełnił jakiś błąd. 

Selekcjoner tłumaczył też zajście z Ludovikiem Obraniakiem, który -

zdjęty z boiska w 92. minucie - był wyraźnie zły na trenera, kopnął bidon i żywo gestykulował

:

Stałe fragmenty w jednym spotkaniu wychodzą bardzo dobrze, a w drugim żaden nie wychodzi. Wszystko zależy od dogrywającego.Każdy zawodnik jest impulsywny, agresywny na boisku, wiadomo, że każdy chce grać do końca. To była zmiana taktyczna. To chciałem zrobić i zrobiłem.

Trener dodał, że najbardziej jest zadowolony z założeń taktycznych, realizowanych od początku do końca spotkania.