Najwięcej racji to jednak mają lekarze. Minister Bartosz Arłukowicz miał pół roku, żeby ten problem rozwiązać. To na jego wniosek kary, którym sprzeciwiają się lekarze, zostały wykreślone w pierwotnym brzmieniu. Problem jednak w tym, że minister spoczął na laurach.

Balicki komentuje postawę nowej szefowej NFZ:

Pani prezes Pachciarz dopiero co została prezesem NFZ i dopiero co zaczęła się tymi sprawami zajmować. Tylko, że od razu ma przekonanie, że ona wie doskonale jak to załatwić. (...) Nie możemy oczekiwać od niej, że pierwszego dnia będzie wszystko wiedzieć. Ale z drugiej strony mało wiarygodnie dla mnie jest, kiedy pani prezes w pierwszym dniu uważa, że jej rozwiązanie problemu jest najlepsze. Nie jest.

Na stwierdzenie, że większość Polaków nie rozumie protestu, Balicki mówi:

Lekarze idąc na protest przede wszystkim ryzykują utratę poparcia ze strony opinii publicznej. A przecież oni walczą nie o siebie, a o pacjentów. To pacjenci mogą stracić najwięcej, tak jak już tracą na lekach refundowanych.

I dodaje:

Zamiast merytorycznych argumentów rząd idzie po linii sondażowej. Ten konflikt jest zupełnie niepotrzebny. To jest sprawa do szybkiego rozwiązania. (...) Rząd chce udowodnić, że nie ulegnie, że się nie złamie. To jest niepoważne.

Choć ma z pewnością poważne konsekwencje.