Donald Tusk został w końcu ostatecznie platformerskim imperatorem, co obrazuje dzisiaj okładka "Polski the Times":

 

Z tej okazji w partii powinna więc zapanować powszechna radość: stało się bowiem zadość woli platformerskiego ludu, wyrażonej w sobotę przez Stefana Niesiołowskiego, który rzekł:

Każde podważanie, osłabianie pozycji naszego lidera, jest osłabianiem w dalszej perspektywie pozycji Platformy i Polski. Nie ma Platformy bez Donalda Tuska

Nie wszyscy w Platformie są ze spełnienia tych życzeń zadowoleni. I nie chodzi tu tylko o wyciętego Grzegorza Schetynę i resztę schetynników. Do szalonego Stefana pełen niepokoju list napisał bowiem senator PO Jan Rulewski, który tymi słowami zwrócił się do najpopularniejszego entomologa kraju:

Stefanie! Przyjacielu! Podczas Rady Krajowej PO z ust Twoich padło twierdzenie o jednoosobowej odpowiedzialności Naszego Przewodniczącego za Polskę i oddaniu absolutnej władzy Premierowi. Rezonuje to z wcześniejszymi wypowiedziami w Platformie. Niepokoi mnie ten  nadwiślański wynalazek demokracji

Rulewskiego niepokoi również to,  że wraz z nastaniem jedynowładztwa, swoją raison d'etre tracą również parlamentarzyści, tacy jak on. A co za tym idzie, znika powód do ich utrzymywania

Za co zatem bierzemy pieniądze? A co z niezrzeszonymi obywatelami, będącymi z dala od partyjnych gabinetów, którzy na co dzień bronią Platformy, realizują jej program, w ostateczności na nią oddają milionami kartki wyborcze? (...)

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Jak przestrzega senator (niczym Kasandra), jeśli Platforma - i Niesiołowski - się nie nawróci, pomóc jej nie będzie mógł nawet prezydent

Dziś twierdzenie, że 'dla Platformy Obywatelskiej nie ma alternatywy' już nie wystarcza. Wskazują na to notowania wyborcze, ale i reakcje obywateli. Stefanie! Czy nakłaniając premiera do wyłącznej odpowiedzialności za Państwo i partię, przez podważanie swobody wyborów w demokratycznej partii weźmiesz odpowiedzialność za utratę kruchej większości w parlamencie? Czy wówczas prezydent Komorowski wystarczy jako polisa ubezpieczeniowa koalicji przed zamachami z prawa i lewa?

Jeśli przepowiednia Rulewskiego miałaby się sprawdzić, to w pełni popieram linię prof. Niesiołowskiego.